Nowy tarnobrzeski kryminał

Po „Złej walucie” Ewelina Dyda zaprasza teraz czytelników do sięgnięcia po „Przychodzę nie w porę”. Fot. Archiwum
Po „Złej walucie” Ewelina Dyda zaprasza teraz czytelników do sięgnięcia po „Przychodzę nie w porę”. Fot. Archiwum

TARNOBRZEG. Autorka kryminałów znów osadziła makabryczne historie w swoim rodzinnym mieście.

Co musi się stać, aby detektyw, który nie ma na czynsz, podjął się śledztwa za darmo? Czasem wystarczy, aby to było jedno spotkanie z kobietą. Martwą. Ewelina Dyda znów wciąga czytelników w kryminalną łamigłówkę.

„Współczesny Tarnobrzeg, miasto, w którym wszyscy wszystkich znają. Jednak czy na pewno? Spokojną zazwyczaj miejscowość paraliżują makabryczne wydarzenia. Ktoś okrutnie okalecza, a następnie zabija młode kobiety. I wszystko wskazuje na to, że nie zamierza przestać. Miejscowy komisarz, bezradny wobec zaskakującej anonimowości małomiasteczkowego mordercy, nieoficjalnie prosi o pomoc prywatnego detektywa Jakuba Raua. Początkowa niechęć Kuby, by wspomóc policję, na dodatek bez nadziei na wynagrodzenie, zamienia się w zaangażowanie, gdy Rau na własne oczy przekonuje się o potwornych zapędach zabójcy…” – czytamy w zapowiedzi nowej książki tarnobrzeżanki Eweliny Dyda.

– „Przychodzę nie w porę” to frapujące połączenie kryminału noir z powieścią obyczajową poruszającą aktualne problemy społeczne i opisującej wydarzenia dotyczące tzw. szarych obywateli. To także zaskakująca opowieść o ludziach, których mijamy codziennie, nie zauważając ich i nie zastanawiając się nad ich potrzebami i emocjami. Niespodzianką są także subtelne i pasjonujące nawiązania do arcydzieł Raymonda Chandlera i Stephena Kinga – zapewnia wydawca.

Kim jest potwór? Szaleńcem, zboczeńcem, ułomnym nieszczęśnikiem? Jedno jest pewne – w miasteczku, w którym wszyscy znają wszystkich, o kimś jednym wiadomo zabójczo niewiele.

mrok

Leave a Reply

Your email address will not be published.