SIATKÓWKA. ORLEN LIGA. Developres SkyRes nie dał rady piątej drużynie ligi, ale zebrał zasłużone brawa.
Choć trener Mariusz Wiktorowicz w debiucie nie zapunktował, mógł czuć satysfakcję z wykonanej pracy. Rzeszowski beniaminek rozegrał jeden z najlepszych meczów i napędził stracha 8-krotnym mistrzyniom Polski.
W czwartek Wiktorowicz podpisał kontrakt, w piątek przeprowadził pierwszy trening, w niedzielę jego nowa drużyna przez blisko 2 godziny walczyła jak równy z równym z piątą ekipą Orlen Ligi. Ba, w drugim secie wręcz ją ośmieszyła. Aluprof uciułał 14 punktów i mógł się cieszyć, że zrobił „wodę”, bo gospodynie prowadziły już 21-9!
Ciekawe ćwiczenia, kombinacyjne akcje
– Rywalki okazały się skuteczniejsze w końcówkach setów, stąd taki a nie inny wynik. Ale jestem zadowolony, bo pokazaliśmy ciekawą siatkówkę – komentował na gorąco nowy szkoleniowiec Developresu. – Dziewczyny imponowały determinacją, przeprowadziły kilka fajnych, kombinacyjnych akcji, pierwsza i szósta strefa „chodziły” z rozgrywającą. Widać, że drużyna ma potencjał, ale oczywiście potrzebujemy czasu.
Dziennikarze żartowali, że jeśli Wiktorowicz miał z kim przegrać, to właśnie z Aluprofem. Pięć lat temu doprowadził bielszczanki do mistrzostwa Polski. – Sentyment do klubu pozostał, ale to przeszłość, a ja wolę koncentrować się na tym, co przede mną. Puchary i medale leżą na półce, dziś mam do wykonania zadanie z Developresem – odpowiadał trener, który w sezonie 2001/02 był przyjmującym mPunktu Rzeszów. Poznał wtedy m.in. Andrzeja Kowala.
Jeśli nawet Wiktorowicz prochu nie wymyślił, jego podopieczne wyglądały na zadowolone z nowej miotły. Podkreślała to choćby Emilia Mucha, która zdobyła w niedzielę aż 20 punktów (w tym trzy blokiem i dwa z zagrywki). – Trener wniósł do szatni sporo ożywienia. Jest inaczej, również podczas zajęć. Mamy dużo nowych, ciekawych ćwiczeń – zachwalała warsztat człowieka, który zbudował podwaliny pod wielki Chemik Police.
Zawsze pod górkę
Rzeszowianki miały szansę nawet na zwycięstwo za 3 punkty. W trzeciej partii prowadziły 13-8, ale straciły pięć punktów z rzędu. Wymiana ciosów trwała do stanu po 20 i świetnym ataku Pauli Szeremety kończącym długą akcję. W końcówce gospodyniom znów przytrafiły się jednak proste błędy. – Tych pomyłek było mniej niż w poprzednich spotkaniach, ale nie na tyle, by wygrać. Szkoda straconej okazji – żałowała Mucha. Nowość polegała na tym, że Developres wychodził zwycięsko z długich wymian. – Nie było bicia po autach, wykonywałyśmy polecenia trenera, który prosił, żebyśmy szanowały piłkę – tłumaczyła siatkarka.
Jeszcze większą szansę rzeszowianki zmarnowały w kolejnej partii. Przez dwie trzecie seta wychodziło im niemal wszystko, piłka jak zaczarowana wracała na stronę bielszczanek (patrz: tyleż ekwilibrystyczna co szczęśliwa obrona Lucyny Borek), ale od stanu 21-18 coś się zacięło. Efekt? Cztery stracone punkty z rzędu, tlen dla Aluprofu i jego skuteczny finisz. – Spodziewałyśmy się trudnego spotkania. W Rzeszowie zawsze mamy pod górkę, w tamtym sezonie przegrałyśmy w Pucharze Polski aż 0-3 – przypominała środkowa Aluprofu Aleksandra Trojan, która odebrała nagrodę dla najbardziej wartościowej zawodniczki meczu.
DEVELOPRES Rzeszów 1
ALUPROF Bielsko-Biała 3
(22:25, 25:14, 21:25, 23:25)
DEVELOPRES: Budzoń 5, Szeremeta 23, Śliwińska 10, Mucha 20, Hawryła 3, Nowakowska 3, Borek (libero) oraz Głaz, Kazała, Stronias.
ALUPROF: Muhlsteinova 4, Bamber-Laskowska 5, Beier 14, Struzik 11, Lis 4, Trojan 15, Wojtowicz (libero) oraz Łyszkiewicz 3, Horka 4, Wilk, Pelc.
Sędziowali: Andrzej Kobienia i Sławomir Gołąbek. Widzów: 500. MVP meczu: Aleksandra Trojan (Aluprof).
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=141165]


