III LIGA. Miała być walka, nieustępliwość, pokaz boiskowego cwaniactwa, a przede wszystkim gole. Wyszło na odwrót. Derby Polonii z JKS-em po lichym widowisku zakończyły się bezbramkowym remisem.
Po siedmiu zwycięstwach z rzędu JKS nie ukrywał, że do Przemyśla jedzie podtrzymać serię. Zespół Pawła Załogi, który na stadionie Polonii zna każde źdźbło trawy, wygrywał do tej pory raczej skromnie, najczęściej 1-0. Tym razem jednak jarosławianie nie potrafili stworzyć sobie choćby jednej, klarownej sytuacji, nie mówiąc już o zamienieniu jej na bramkę.
– W derbach nawet ostatnia drużyna może pokrzyżować plany liderowi – cieszyli się po meczu przemyscy kibice. I mieli z czego. Podopieczni Roberta Różańskiego, dla których ten sezon jest kolejnym z gatunku “o życie”, skutecznie rozbijali ofensywne zapędy gości. Niestety, sami również mieli olbrzymie kłopoty z przedostaniem się pod bramkę przeciwnika.
Najlepszą okazję zmarnował Arkadiusz Gosa, który podobnie jak Taras Ovchar przegrał pojedynek z Piotrem Ciskiem. Bramkarz JKS-u po raz kolejny zachował czyste konto i śrubuje swój rekord bez puszczonej bramki, wynoszący obecnie 732 minuty.
POLONIA Przemyśl 0
JKS Jarosław 0
POLONIA: Krawczak – Syviy, Jaroch, Gwóźdź, Wołos-Janowski – K. Kazek, Gawłowski, Ovchar (89. Orzechowski), Pikłowski (75. A. Kazek) – Gosa.
JKS: Cisek – B. Kłak, Saramak, Załoga, Barszczak – Bańka, Sobol, Raba, Wolan (65. Gliniak) – Soczek, Jurczak.
tc
[print_gllr id=95824]


