
RZESZÓW. W sąsiedztwie szkoły ma być otwarty punkt z wyrobami monopolowymi.
Mieszkańcy bloków przy ul. Mikołajczyka (osiedla Baranówka III) protestują przeciw planowanemu otwarciu sklepu z alkoholem. Twierdzą, że jest niepotrzebny, bo w pobliżu funkcjonuje już pięć takich placówek, w tym jedna całodobowa. Mają też zastrzeżenia do lokalizacji – obok szkoły.
Na razie sklep, zlokalizowany obok pętli dla autobusów linii MPK nr 13 i 30, nie jest jeszcze otwarty. Szyld „Alkohole” na budynku pojawił się miesiąc temu.
– Piętnaście metrów od ogrodzenia Zespołu Szkół im. UNICEF w Rzeszowie ma być otwarty sklep z alkoholem – mówi pan Stanisław, mieszkaniec ul. Mikołajczyka. – Wcześniej w tym budynku była pizzeria z piwem, teraz będą tam sprzedawane napoje o większej zawartości alkoholu. W budynku nie będzie wyszynku i ludzie będą pić wódkę na świeżym powietrzu, obok boiska sportowego i na terenie pobliskiej szkoły.
Tylko powyżej 100 m od szkoły
Zgodnie z przepisami, odległość punktów sprzedaży alkoholu od tzw. obiektów ochrony, czyli np. od szkół i przedszkoli, powinna wynosić ponad 100 metrów (od wejścia do szkoły do wejścia do sklepu). W przypadku szkoły przy ul. Mikołajczyka, punkt z mocnymi trunkami zlokalizowany jest dalej. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że do samego boiska szkolnego, gdzie ćwiczą uczniowie, ta odległość sięga zaledwie kilkunastu metrów.
Reguluje rynek
Radni z Komisji Zdrowia, Rodziny i Pomocy Społecznej, twierdzą, że to rynek reguluje zapotrzebowanie na sklepy z alkoholem. Dlatego, jak dodają, w Rzeszowie nie powinny być wprowadzane ograniczenia na liczbę takich punktów sprzedaży.
W Rzeszowie nie ma limitów z liczbą punktów sprzedaży alkoholu. Obecnie jest ich 520. Z tej liczby 220 to punkty gastronomiczne, w których podawane są wyroby monopolowe, a 300 to sklepy ze sprzedażą detaliczną alkoholu. Jak nas poinformował Sławomir Gołąb, przewodniczący Komisji Zdrowia, Rodziny i Pomocy Społecznej Rady Miasta Rzeszowa, co roku utrzymuje się podobna liczba tych punktów. Jedne z nich upadają, a inne są otwierane.
– Koncesje na sprzedaż alkoholu wydawane są, gdy spełnione są odpowiednie warunki – mówi radny Sławomir Głołąb. – Przede wszystkim musi być zachowana odpowiednia odległość od szkoły. Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wydaje zezwolenia, jeżeli są też zachowane warunki sanitarne.
W 180-tysięcznym Rzeszowie nie zwiększa się liczba punktów sprzedaży alkoholu, ale też nie zmniejsza. W o wiele większym, 700-tys. Krakowie jest ich 2,5 tys. i władze królewskiego miasta chcą, żeby było ich mniej – 2350.
Mariusz Andres



13 Responses to "O jeden sklep z alkoholem za dużo"