O pomoc dla zakładu budżetowego nie proszą tylko… radni PiS

Przemyski stok otwarto dla narciarzy
20 grudnia zeszłego roku. Niestety, 8 dni później rząd pozamykał wszystkie tego typu obiekty, które nieczynne są do dzisiaj. Fot. Archiwum

Przemyski Ośrodek Sportu i Rekreacji od początku pandemii lekko nie ma. Z racji obostrzeń rządowych POSiR ma spore straty, a pracuje w nim prawie 70 osób. Obecny lockdown narzucony przez rząd Zjednoczonej Prawicy odebrał zakładowi budżetowemu możliwość zarabiania na stoku narciarskim. Szef klubu radnych Wspólnie dla Przemyśla, Marcin Kowalski, wystosował do premiera Mateusza Morawieckiego list z prośbą o możliwość otwarcia przemyskiego stoku dla narciarzy i tym samym ratunek dla POSiR-u. Podpisali się pod nim radni wszystkich klubów z wyjątkiem tych
z… PiS. – Jestem zdumiony i oburzony tym faktem – komentuje Marcin Kowalski.

POSiR do sezonu narciarskiego przygotował przemyski stok i w zeszłym roku udało się otworzyć go dla narciarzy już 20 grudnia. Długo się jednak narciarze nim, a POSiR jego działalnością, nie nacieszyli, bo już 28 grudnia zeszłego roku decyzją rządu stoki narciarskie pozamykano. A tu jak na złość sypnęło śniegiem i czujne służby sanitarne ochoczo sprawdzają w asyście policji czy też POSiR obostrzeń przestrzega i narciarzy na stok nie wpuszcza. POSiR nie kryje, że chętnie by obostrzeń nie przestrzegał, ale… – Biorąc pod uwagę, że jesteśmy zakładem sektora finansów publicznych, nie możemy pozwolić sobie na samowolne otwarcie, czego bardzo byśmy chcieli – czytamy na facebookowym profilu zakładu budżetowego.

Dramatyczna sytuacja

Zakład budżetowy ma problemy finansowe od początku pandemii, zatrudnia około 70 osób. Prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun, oraz radni Wspólnie dla Przemyśla i KO chcieli wspomóc jednostkę finansowo znacznie wcześniej, ale uparcie nie godzili się na to radni tzw. nowej koalicji rządzącej przemyską Radą Miejską, czyli radni klubów PiS, Regia Civitas, Nasz Przemyśl (dawniej SLD) oraz radna niezależna Monika Różycka. POSiR znalazł się w dramatycznej sytuacji, a zamknięcie stoku 8 dni po jego otwarciu tylko tę sytuację pogorszyło. Dlatego szef klubu radnych Wspólnie dla Przemyśla, Marcin Kowalski, wyszedł z inicjatywą, by napisać do premiera Mateusza Morawieckiego list z prośbą o możliwość otwarcia przemyskiego stoku. – „Zwracamy się do Pana Premiera z prośbą o niepomijanie Przemyśla w rządowej pomocy dla gmin górskich i stosowanie zasady solidarności dla wszystkich samorządów” – czytamy w liście.

Wyjątkiem radni klubu PiS

Pod tym apelem do Prezesa Rady Ministrów podpisali się radni z wszystkich klubów w przemyskiej Radzie Miejskiej. Z wszystkich, z wyjątkiem radnych klubu PiS. – Jestem doprawdy zaskoczony tym faktem i, nie ukrywam, także oburzony nim – mówi w rozmowie z nami Kowalski. – Miasto praktycznie nie otrzymuje żadnego wsparcia od rządu, a radni klubu PiS nie tylko sami nie wychodzą z inicjatywą, by rząd do tego zachęcić, ale nawet nie popierają takich inicjatyw innych radnych – zauważa szef klubu Wspólnie dla Przemyśla. – Zdumiewające u radnych, którzy są przecież partyjnymi kolegami rządzących i mogliby przekonać ich, by Przemyśla nie pomijano w rządowej pomocy – dodaje. – Nic dziwnego, że nie poparli tego apelu – komentuje pewien przemyślanin. – Przecież w sławetnym liście szeregowego członka PiS do byłego marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego wyraźnie opisana była instrukcja, żeby niczego dobrego dla miasta nie popierać, jeśli autorem pomysłu nie będzie ktoś z PiS – przypomniał.

Monika Kamińska

2 Responses to "O pomoc dla zakładu budżetowego nie proszą tylko… radni PiS"

Leave a Reply

Your email address will not be published.