O przejrzystości życia publicznego

Paweł GalekW listopadzie 2006 roku jeden z kolbuszowskich radnych rozłożył nagle w sali obrad rejestrator dźwięku. Jego koledzy nie wiedzieli, jak się zachować. Niektórzy byli w autentycznym szoku – A po co to? A na co? – pytali nerwowo rajcy miejscy, lustrując podejrzliwym wzrokiem tajemniczą dla nich aparaturę… Pamiętam to jak dziś.

– Proszę o umożliwienie mi rejestracji debat w celu ich publikacji w Internecie. Jest to zgodne z wywiadem społecznym, który prowadziliśmy przed wyborami. Dla sesji stworzymy stronę internetową, na której nie będzie można dodawać komentarzy. Będą tam tylko nagrania, nic poza tym – zaklinał się Dorian Pik, którego dziś już nie ma wśród radnych. Nie przekonał jednak tą argumentacją decydentów. Kazano mu sprzęt wyłączyć i schować.

Takie to były czasy. Nagrywanie sesji w celu upublicznienia jej w Internecie było abstrakcją. I to mimo tego, że ustawa o dostępie do informacji publicznej mówiła i mówi jasno, że „prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów”.

Od tych wydarzeń minęło ponad 10 lat, a wydaje się jakby cała epoka. Dziś sesje kolbuszowskiej rady są nagrywane i umieszczane na miejskiej stronie internetowej. Sygnał jest w bardzo dobrej jakości, a do tego publikowany jest bardzo szybko, nierzadko w dniu sesji. Jeśli chodzi o transparentność – to ścisła czołówka wśród podkarpackich samorządów. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak! Wielka w tym zasługa miejskiego informatyka, którego praca w tym, i nie tylko w tym zakresie, zasługuje na solidną podwyżkę.

Równie dobrą jakość prezentują nagrania sesji Rady Powiatu. Problem w tym, że… wiem o tym tylko ja i urzędnicy, bo kolbuszowskie starostwo nie publikuje dźwięku z obrad. A powinno, bo ludzie chcą wiedzieć, co się dzieje w sprawie szkół średnich czy szpitala.

Największe rozczarowanie dotyczy jednak sesji Rady Powiatu Mieleckiego. Starosta Zbigniew Tymuła osobiście mi obiecywał tuż po objęciu władzy w 2014 r., że teraz na pewno obrady będą przejrzyste i transparentne. Minęły lata i… jest gorzej niż było. Sygnał jest w fatalnej jakości, trudno go ściągnąć na twardy dysk, a do tego umieszczany jest grubo po fakcie. Czyżby starosta i radni powiatowi mieli coś do ukrycia przed opinią publiczną?

Redaktor Paweł Galek 

9 Responses to "O przejrzystości życia publicznego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.