O szacunek warto walczyć

Fot. Archiwum

KOMAŃCZA, ŁUPKÓW. Protesty przeciw rozkopaniu starego cmentarza okazały się skuteczne – mogiły pozostaną nienaruszone.

Łupkowskim cmentarzem planowano przeprowadzić gazociąg. Inwestycji, która zakładała przekopanie nekropolii, powiedziało „stop” Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Lokalnych Komańczy „WILK” z Jolantą Harną na czele. Dlaczego? Jak mówi, cmentarz jest jednym z ostatnich świadectw istnienia przedwojennej wsi, ale przede wszystkim „powinien być otoczony szacunkiem”.

Jak usłyszeliśmy, ostatni mieszkańcy Łupkowa opuścili wieś w trakcie drugiej wojny światowej – zostali przesiedleni do ZSRR, a część z nich uciekła na Słowację. Po wsi pozostały tylko budynek dworca oraz cmentarze, w tym wojenny: na którym grzebano żołnierzy pierwszej wojny światowej z lat 1914-15.

– Cmentarz wojenny nie był naniesiony na żadną mapę. Przylega do zamkniętego cmentarza dawnej wsi. Działka, na której się znajduje, została jeszcze w latach 50. podzielona przez nieuważnego geodetę. Jedna część cmentarza trafiła do starostwa, a druga do rąk prywatnych – wyjaśnia Jolanta Harna ze Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Lokalnych Komańczy „WILK”.

Jak się okazało, kilka lat temu inwestor zaplanował, zgodnie z mapą, na której nie było oznaczonego cmentarza, że poprowadzi gazociąg mogiłami.

– Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Lokalnych Komańczy „WILK” już wcześniej dbało o cmentarz, więc wiadomość nas poruszyła. Postanowiliśmy działać – wspomina Jolanta Harna. – Zadzwoniliśmy do starostwa, z którym kontaktowaliśmy się przedtem przy okazji oczyszczania cmentarza (nagrobki były zagrożone przez rosnące nad nimi chore, suche drzewa). Właśnie wtedy na jaw wyszło, że cmentarz jest podzielony, tak że linia graniczna biegnie po grobach. Nie mogliśmy uwierzyć w to , że Cmentarz Wojenny zostanie przekopany. O cmentarze wojenne powinien dbać wojewoda, powinny być otoczone szacunkiem – dodaje.

Co ciekawe, gazownicy mieli zgodę na położenie rurociągu na prywatnej części cmentarza oraz na części należącej do starostwa. Żaden z właścicieli nie wiedział bowiem, że przekopany ma zostać cmentarz wojenny. 

– Zawiadomiłam o sytuacji konserwatorów zabytków, a potem p. Barbarę Uliasz z urzędu marszałkowskiego, która zajmuje się ochroną dziedzictwa narodowego – mówi Jolanta Harna. – Konserwatorzy zabytków zadziałali błyskawicznie, zwołali komisję. Ostatecznie firma gazownicza poszła na ugodę, przewierci się pod cmentarzem, dzięki czemu żadna z mogił nie zostanie naruszona. Co więcej, by uniknąć zniszczeń podczas prac budowlanych, firma zdecydowała się trwale ogrodzić cmentarz, a nawet opatrzyć go tablicą informacyjną – kończy.

Marcin Czarnik

One Response to "O szacunek warto walczyć"

Leave a Reply

Your email address will not be published.