Nie od dziś wiadomo, że aktualnie rządzącym wiele rzeczy się nie udaje, ale na pewno udaje im się – wciąż – dzielić Polaków. Podsycanie wzajemnych animozji kolejnych grup społecznych, to jedno z zadań tej władzy. Po co? Po to, żeby nie dopuścić do zjednoczenia się Polaków przeciwko ich nieudolnym, a nawet szkodliwym rządom. „Dzięki” aktualnie rządzącym, polsko-polska wojna trwa w najlepsze i końca jej nie widać. Jest jednak takie stare powiedzenie, że: „kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie” i wiele wskazuje na to, że o jego prawdziwości przyjdzie nam się rychło przekonać. Teraz bowiem trwa w Polsce społeczny konflikt pomiędzy zwolennikami szczepień i obostrzeń, a ich przeciwnikami. Owi przeciwnicy powołują się na najróżniejsze argumenty, które – ich zdaniem – powinny przekonać resztę, że albo szczepienia nie działają, albo są po to, by uśmiercać ludzi, albo są eksperymentem medycznym, albo – w końcu – że nie ma żadnego koronawirusa, a szczepionki, to tak naprawdę chipy wszczepiane po to, by można było śledzić zachipowanych. Co prawda najczęściej na ten ostatni „argument” powołują się takie osoby, co do których nikt nie zadawałby sobie trudu, by je śledzić, bo – przede wszystkim – po co… Tak czy owak, niektórzy Polacy szczepić się przeciwko COVID-19 nie chcą i to jest fakt. I tu nasi rządzący znaleźli się – jak to się mówi – między młotem, a kowadłem. A to dlatego, że oficjalnie rząd zachęca do szczepień. Zachęca przede wszystkim dlatego, że w szeregach partii rządzącej, czyli PiS oraz jej „przystawki” w postaci Solidarnej Polski, całkiem sporo jest antyszczepionkowców. Tak w strukturach lokalnych, jak i centralnych. Gdyby teraz rząd wprowadził obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19 lub zastosował obostrzenia wobec osób niezaszczepionych, jak to jest praktykowane w innych krajach, straciłby natychmiast lichutką większość sejmową. Właśnie dlatego nie podejmuje takich kroków, mimo rosnących liczb nowych zakażeń i zgonów z powodu koronawirusa. Jak wielu jest w strukturach PiS przeciwników szczepień, można przekonać się choćby przeglądając Facebooka. Wielu z lokalnych działaczy umieszcza hasła i memy albo wprost antyszczepionkowe, albo delikatniejsze o poszanowaniu wolnego wyboru i wzajemnym szacunku Polaka dla Polaka czy jest anty, czy proszczepionkowy. Kiedy pod takim postem rozgorzeje ostra dyskusja, to taki działacz PiS się reflektuje z czasem i post usuwa, ale niewiele to przecież zmienia. Zabawne jest to, że nierzadko takie posty umieszczają działacze i sympatycy PiS, którzy za nic mają szacunek dla drugiego człowieka na przykład dlatego, że ma on odmienną od większościowej orientację seksualną i w tej kwestii już nie widzi konieczności poszanowania wolnego wyboru w tej – jakże przecież osobistej – kwestii. Widać do było dokładnie podczas podejmowania przez niektóre samorządy tzw. uchwał antyLGBT. A przecież sprawa orientacji seksualnej to sprawa tylko i wyłącznie danej osoby. Nie można kogoś „zarazić” ani homo, ani bi, ani transseksualizmem. To, że się ma sąsiada geja, nie sprawi, że samemu się gejem stanie – najprościej rzecz tłumacząc. Można natomiast zarazić kogoś COVID-19… I na tym polega ta „subtelna” różnica – że o ile orientacja seksualna, to osobista sprawa i preferencja, o tyle już negatywny stosunek do szczepień i obostrzeń antycovidowych to sprawa tzw. umowy społecznej. Umowa społeczna, to po prostu poszanowanie zasad w kwestiach, które mają wpływ na całe społeczeństwo. Każda choroba zakaźna przenoszona drogą kropelkową taki wpływ ma i to jest fakt, choćby nie wiadomo jak i kto próbował zaklinać rzeczywistość…Tymczasem rządzący dla zachowania władzy nie zrobią nic, by zmniejszyć u nas liczbę zachorowań i zgonów na COVID-19. A kiedy opozycja zachęca ich do odważniejszych kroków w tej kwestii, to słyszy odpowiedź, że ludzie zaczną protestować, „wychodzić na ulice”, a tym samym gromadzić się i zwiększać liczbę zakażeń. Tak obłudnego tłumaczenia można się spodziewać tylko po tej władzy. Dlaczego? A dlatego, że jakoś jej przedstawiciele nie martwili się wcale tym, że będą protesty po zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej przez TK J. Przyłębskiej na zamówienie rządzących, ani tym, że będą protesty w sprawie lex TVN, ani że będą protesty w obronie wolnych sądów… Tymczasem na koronawirusa umarło już ponad 100 tys. Polaków i będą umierać kolejni i kolejni… A działacze partii rządzącej nadal będą wstawiać memy o poszanowaniu wolności wyboru i wzajemnym szacunku, tak jakby nieboszczycy mieli jakąś wolność wyboru i zależało im na szacunku innych zmarłych…
Redaktor Monika Kamińska



16 Responses to "Obłuda rządzących przekracza granice absurdu"