
RZESZÓW. Tylko dwie osoby zdecydowały się we wtorek przyjść do Teatru im. Wandy Siemaszkowej i to bynajmniej nie po to, by odwrócić obrazy, lecz by bronić wolności sztuki.
Akcja „Autocenzura – Granice przyzwoitości – Odwracamy obrazy” zainicjowana przez teatr była reakcją na artykuł, który ukazał się w jednej z lokalnych gazet, a który przedstawiał krytyczne głosy mieszkańców wobec wystawy prac Marka Firka prezentowanej w przestrzeni foyer instytucji.
Choć zgodnie z zapowiedzią, każdy kto uznał prace za niestosowne, niewłaściwe, obsceniczne, obrazoburcze etc., miał możliwość dokonania aktu odwrócenia obrazu i tym samym symbolicznego usunięcia go z widoku publicznego. Nikt z rzeszowian z takiej możliwości nie skorzystał. – Zaproponowaliśmy taką formę, żeby każdy, kogo te prace zbulwersowały, mógł je odwrócić, ale jak widać nikogo takiego tutaj nie ma – skomentował happening Remigiusz Caban, dyrektor teatru.
Część obrazów przysłonięta zostanie w środę ze względu na młodą publiczność, którą zgromadzi grany w ten dzień spektakl „Ania z zielonego wzgórza”.
ksz











4 Responses to "Obrazy w „Siemaszce” jak wisiały, tak wiszą. ZDJĘCIA"