
RZESZÓW. Już od 26 marca na WSIiZ odbywają się egzaminy dyplomowe w trybie online.
We własnym domu i przed monitorem – tak w dobie pandemii wyglądają obrony prac dyplomowych. Zdający łączy się z komisją za pomocą wideokonferencji, ma stać przed komputerem i patrzeć bezpośrednio w kamerę. Reszta wygląda jak do tej pory: pytania, odpowiedzi, a potem ocena. Taki sposób egzaminowania może stać się stałą praktyką na wszystkich uczelniach.
Już od 14 marca, dzięki narzędziu Blackboard Collaborate, większość zajęć na WSIiZ jest prowadzona zdalnie. Z kolei od 26 marca na uczelni istnieje także możliwość przeprowadzania egzaminów dyplomowych w trybie online. – Pierwsze takie obrony już się odbyły, a w najbliższych tygodniach będzie ich kilkadziesiąt. Wszystkie sesje są nagrywane i pozostają w zasobach platformy Blackboard – informuje Grażyna Bochenek, rzecznik uczelni.
Jak to wygląda w praktyce? Student i członkowie komisji muszą mieć komputer z dostępem do Internetu, wyposażony w kamerę i mikrofon. Zgodnie z wytycznymi, na ekranie monitora widoczna musi być postać studenta (do pasa) oraz jego dłonie. Ma to ograniczyć możliwość korzystania przez studenta z dodatkowych materiałów. Zdający ma patrzeć bezpośrednio w kamerę.- W trakcie obron będziemy widzieć zdającego. On będzie słyszał nasze pytania i będzie mógł nas widzieć. Będziemy mogli kontrolować cały przebieg procesu dyplomowania – mówi prorektor WSIiZ ds. Nauczania, prof. Andrzej Rozmus. – Mamy oczywiście zaufanie do naszych studentów, że nie będą oszukiwać, ale gdyby jakaś jednostka akredytacyjna chciała sprawdzić jakość przeprowadzonych obron, będziemy na to gotowi, dzięki możliwości wygenerowania raportów wideo i pisemnych na temat przeprowadzonych obron – dodaje. PlayModel.ch
Niewykluczone, że inne uczelnie pójdą śladem WSIiZ. – Bardzo możliwe, ze w wielu przypadkach obrony będą realizowane zdalnie, jeśli pojawi się taka konieczność. Na razie nie ma takiej decyzji, bo jeżeli zgodnie z zapowiedziami rządu, te dramatyczne obostrzenia zostaną po świętach zdjęte, nie będzie takiego przymusu – mówi Maciej Ulita, rzecznik Uniwersytetu Rzeszowskiego. Uczelnia już przygotowuje się jednak na taką ewentualność.
wk


