Ochotnicy z całego świata chcą walczyć w Ukrainie

Ochotnicy z 52 krajów świata jadą na Ukrainę, by wstąpić do Legionu Międzynarodowego; liczba zgłoszeń zbliża się do 20 tys. Fot. Pixabay

– Tworzymy „międzynarodowy” legion cudzoziemski dla ochotników z zagranicy – ogłosił już 4. dnia wojny prezydent Ukrainy – Wołodymyr Zełenski. Zostali do niego zaproszeni „ci, którzy chcą przyłączyć się do oporu wobec rosyjskiego okupanta i obrony bezpieczeństwa światowego”. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Według przekazów ukraińskiego rządu zgłosiło się już 20 tysięcy ochotników.

– Mobilizacja wolnych ludzi świata jest niezwykle imponująca. Dziś jadą do nas doświadczeni weterani i ochotnicy aż z 52 krajów świata. To jest ich wolna wola i własna decyzja. My ich nie zatrudniliśmy, nie namawiamy ich w żaden sposób – podkreślił Dmytro Kułeba, szef ukraińskiego MSZ. Legion złożony z obcokrajowców ma działać w ramach sił obrony terytorialnej.
Ukraińskie władze szacują, że złożono już 20 tys. wniosków o możliwość wstąpienia do formowanego oddziału. Zgłosić się mieli Brytyjczycy, Amerykanie, Portugalczycy, a nawet Tajowie.
Kilka dni temu polskie media obiegła wiadomość, że i w naszym kraju są tacy śmiałkowie.
Grupę, która przyjęła nazwę Ukraine Support Group zwołał Jan Plewka z Opola. To instruktor strzelectwa i właściciel firmy ochroniarskiej.
– Nie mam wątpliwości, że w tej wojnie zagrożona jest także Polska i cała Unia Europejska. Chcemy szkolić ich wojsko, pomagać w ewakuacji cywilów lub po prostu walczyć, przyłączając się do obrony Kijowa – tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską Jan Plewka. Ostatecznie miała go przekonać historia młodej dziewczyny z Kijowa, którą zabili Rosjanie oraz relacje o śmierci cywili.
Przed tygodniem umieścił na Facebooku ogłoszenie, w którym napisał, że szuka osób z doświadczeniem wojskowym. „Preferowani są przede wszystkim ludzie znający obsługę broni długiej i krótkiej najlepiej po przeszkoleniu wojskowym lub medycznym, znający taktykę walki w terenie zurbanizowanym”. Odpowiedziały mu 32 osoby – Polacy, ale też Brytyjczycy oraz Niemcy.
Grupa zwróciła się do Ministerstwa Obrony Narodowej, aby uzyskać zgodę na służbę w obcych siłach zbrojnych. Gdy ją dostaną, zamierzają wyruszyć.

Kto może walczyć w obcym państwie?

MON nie wydawało dotychczas żadnych zaleceń dotyczących naboru do Międzynarodowego Legionu Obrony Terytorialnej Ukrainy.
Wedle obecnie obowiązującego prawa polscy obywatele, którzy chcą się zgłosić do służby w obcym wojsku, muszą mieć zgodę ministra właściwego do spraw wewnętrznych, a w przypadku byłych żołnierzy zawodowych – ministra obrony narodowej (bez niej grozi im od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności).
Zgody udziela się wyłącznie na pisemny wniosek obywatela polskiego, sporządzony według wzoru. Należy do niego dołączyć m.in. zaświadczenie o niekaralności, zaświadczenie z urzędu skarbowego o braku zaległości podatkowych, zaświadczenie z ZUS lub KRUS o braku zaległości z tytułu składek ubezpieczeniowych, zaświadczenie z KRS o niefigurowaniu w rejestrze dłużników niewypłacalnych. Wyrażenie zgody na służbę może być udzielone pod szczególnymi warunkami, m.in., gdy posiada uregulowany stosunek do służby wojskowej, nie jest żołnierzem w czynnej służbie wojskowej, a także, kiedy służba ta nie narusza interesów RP.

Siła, która może wpłynąć na przebieg wojny

O to dlaczego niektórzy decydują się walczyć za obcy kraj, pytamy byłego żołnierza i eksperta ds. bezpieczeństwa.
– Wiele zależy od nastawienia człowieka, który był na misjach wojskowych. Jest coś, co, ciągnie do takich miejsc. Z drugiej strony, bardzo istotne są sprawy rodzinne. Jeśli ktoś ma w miarę swobodny status i doświadczenie wojskowe, pewnie będzie miał większą skłonność, żeby udać się w miejsce konfliktu i wykorzystać swoje umiejętności – mówi dr Maciej Milczanowski, wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Chęci to jedno. Czy żołnierze z wielu państw są w stanie zbudować skuteczną jednostkę? – W wojsku porozumienie jest budowane bardzo szybko. Sam tego doświadczałem na wielu ćwiczeniach z bardzo różnymi armiami, nawet w Uzbekistanie – przekonuje dr Milczanowski. – Zasady działania wojskowego są zbliżone. Oczywiście są inne rozwiązania taktyczne czy strategie obrony narodowej, ale samo wojsko działa na dość zbliżonych zasadach. Wydaje mi się, że w tym przypadku wspólne formuły działania zostaną szybko ustalone – dodaje.
Przypomina, że Rosjanie od samego początku szukali pomocy z zewnątrz.
-Ściągali oddziały czeczeńskie, a także wagnerowców z Afryki. To wojska najemne, które działały skrytobójczo. Do Legionu Cudzoziemskiego są zapraszani żołnierze z innych armii, ale będą funkcjonować w formule armii ukraińskiej na normalnych zasadach wojennych. To wielka różnica – podkreśla ekspert.
Siły z Zachodu mogą mieć ogromne znaczenie. – To 20 tysięcy ludzi. A widzimy, że Rosjanie wykorzystali już 95 proc. wojsk, które przygotowali. To duża siła, zwłaszcza w warunkach, kiedy Ukraińcy zatrzymali Rosjan, a teraz starają się kontratakować – tłumaczy były żołnierz. – Myślę się, że takie oddziały mogą mieć znaczenie na poszczególnych odcinkach i wpłynąć na przebieg działań.

wk

5 Responses to "Ochotnicy z całego świata chcą walczyć w Ukrainie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.