
RZESZÓW. Miejscy urzędnicy częściowo winę za problem zwalają na… samych kibiców.
Nasi Czytelnicy zwracają uwagę, że na nowej trybunie wschodniej praktycznie bez przerwy gołębie zanieczyszczają krzesełka. Czy w końcu miasto zrobi coś skutecznego z tym dużym dla kibiców problemem?
– Krzesełka są tak obrzydliwie zabrudzone, że niektóre nadają się już tylko do wymiany – mówi, Adam, kibic z Rzeszowa. – Nie dość, że wygląda to paskudnie, nie ma jak usiąść, to jeszcze śmierdzi strasznie. Człowiek ze strachem w oczach siada na miejscach obok, bo zaraz może odchodami dostać po głowie – dodaje.
Problem dobrze znają nie tylko władze klubu Stal, ale również Urząd Miasta. Przechodząc obok stadionu, można usłyszeć odgłosy ptaków drapieżnych. Wrzaski i piski teoretycznie mają odstraszać gołębie, przynosi to jednak kiepskie rezultaty. Miejscy urzędnicy częściowo winę za problem zwalają na… samych kibiców.
– Służby miejskie na bieżąco porządkują stadion i sprzątają. Dużą winę tutaj ponoszą kibice, którzy notorycznie przychodzą na mecze ze słonecznikiem, dziubią go, brudzą, a gołębie wiadomo, że szukają pożywienia i tak to się później kończy – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa.
Po sugestiach władz klubu Stal, miejscy urzędnicy rozważali, żeby zadaszenie wschodniej trybuny ochronić specjalną siatką na gołębie, ale ze względu na charakter konstrukcji nie ma takich możliwości.
– Zastanawiamy się nad skutecznym sposobem ochrony stadionu przed gołębiami. Na pewno nie zlekceważymy tego problemu – mówi Maciej Chłodnicki.
Blanka Szlachcińska



7 Responses to "Odchody gołębi niszczą Stadion Miejski"