
Z prof. dr hab. n. med. Lechem Cierpką – konsultantem krajowym ds. transplantologii klinicznej, podczas IIIV rzeszowskiego Święta Transplantologii rozmawia Anna Moraniec.
Jak Polska wypada w dawstwie narządów na tle innych krajów europejskich?
– W Polsce rocznie przeprowadza się 1300 – 1500 przeszczepów narządów z czego 1000 dotyczy przeszczepu nerki, 300-360 transplantacji wątroby, ok. 30 trzustek, serc 80 do 100 i od 15-30 płuc. Ponad 90 proc. wszystkich przeszczepów to narządy pozyskane od osób zmarłych. I tu najbardziej odstajemy od Europy, bo tam dawstwo narządów od osób żywych, tzw. dawstwo rodzinne sięga 30 – 40 proc. Jeżeli chodzi o dawstwo od osób zmarłych to w Polsce pozyskujemy 14 dawców na 1 mln mieszkańców, w Hiszpanii jest to 35 dawców na milion, we Francji 24, a w Niemczech – 20 dawców na milion mieszkańców. To wciąż spora różnica.
– Kościół katolicki popiera przeszczepianie narządów w celu ratowania zdrowia i życia ludzkiego. Skąd więc taka niechęć w naszym katolickim społeczeństwie do dzielenia się z bliźnim?
– Kościół oczywiście popiera dawstwo narządów. Wielkim orędownikiem i propagatorem idei transplantologii był wielki autorytet Polaków Jan Paweł II. Tutaj można przywołać słowa, które wielokrotnie głosił na temat przyczepów, chociażby te, wygłoszone podczas XVIII Międzynarodowego Kongresu Towarzystwa Transplantologicznego w 2001 r., „Należy zaszczepić w sercach ludzi, zwłaszcza młodych, szczere i głębokie przekonanie, że świat potrzebuje braterskiej miłości, której wyrazem może być decyzja o darowaniu narządów”. Problematykę przeszczepów Papież poruszał także w swoich encyklikach. Także w swoich homiliach wskazywał na ideę dawstwa narządów, jednocześnie zwracając uwagę na aspekt daru wobec bliźniego, że jest to czyn moralny, szlachetny wobec drugiego człowieka. Są jednak pewne kontrowersje etyków, teologów etycznych, którzy optują np. za zgodą wprost, czyli żeby każdy nosił przy sobie oświadczenie, że zgadza się na pobranie narządów. I choć prawo mówi, że jeżeli zmarły nie wniósł swojego sprzeciwu do bazy w Poltransplancie to narząd pobrać można, lekarze zawsze jednak pytają rodzinę, a ta często się nie zgadza.
– Rozmowa z rodziną potencjalnego dawcy to trudna rozmowa. Co w niej jest najtrudniejsze?
– Trudność polega na tym, że mówimy z bliskimi osób młodych, jeszcze kilka dni temu zdrowych, synów, córek, których śmierć przyszła nagle, której towarzyszą wielkie emocje. Duże emocje towarzyszą też lekarzom, którzy czasami mają za mało czasu by leczyć chorych, więc na opiekę nad zmarłą osobą często brakuje im i czasu i chęci.
– Takie akcje jak ta rzeszowska są więc potrzebne?
– Jak najbardziej. Nigdy bowiem nie jest za dużo rozmów o przeszczepach, bo te są koniecznością. Trzeba więc nie tylko uświadamiać społeczeństwo, ale i zachęcać lekarzy mających styczność z potencjalnymi dawcami np. na oddziałach intensywnego nadzoru, do tej idei, szkolić ich, uczyć rozmawiania z rodziną..
– Dlaczego nerka od żywego dawcy jest „lepsza” dla biorcy od tej od zmarłego?
– Jeżeli pacjent umiera dochodzi do pewnych zaburzeń hemodynamicznych. W wyniku śmierci mózgu sztucznie utrzymywane krążenie sprawia, że narząd jest gorszy. Druga sprawa, po pobraniu narząd trafia do lodówki, przebywa w zimnym niedokrwieniu jakiś czas. Od jego pobrania do wszczepienia mija kilka godzin. Narząd od dawcy żywego, jeżeli jeszcze pochodzi od rodziny ma idealny dobór genetyczny, jest w bardzo dobrym stanie i jest natychmiast przeszczepiony.
Dziękuję za rozmowę.



One Response to "Oddanie narządu to największy dar dla człowieka"