Odeszła legenda rzeszowskiej fotografii

Janusz Witowicz (1937 – 2021). Fot. Jerzy Żygadło

Wczoraj rano zmroziła mnie wiadomość, że zmarł Janusz Witowicz, znakomity, legendarny wręcz rzeszowski fotograf, przez wiele lat przemierzający na rowerze miasto z aparatem fotograficznym i na swój własny, charakterystyczny sposób dokumentujący zachodzące w nim zmiany. Na zawsze więc odeszła z naszego pejzażu tak silnie z nim związana, charakterystyczna postać fotografa, który z najzwyklejszych rzeczy potrafił wydobyć nieuchwytne piękno.

Chociaż Janusz Witowicz urodził się na Kresach, od 1945 r. związał się z Rzeszowem. Tu ukończył w 1955 roku I Liceum Ogólnokształcące i zainteresował się też fotografią. Następnie studiował lotnictwo na politechnice i cały czas fotografował. Pierwszy sukces odniósł w 1966 r. na II Wystawie Fotografii Artystycznej Studentów Warszawy, na której zdobył I nagrodę. W 1973 r. wstąpił do Rzeszowskiego Towarzystwa Fotograficznego a w 1984 r. został przyjęty do Związku Polskich Artystów Fotografików. Cały czas zajmował się fotografią: reportażową, przyrodniczą, krajobrazową i kreacyjną, czynnie uczestnicząc w wielu plenerach, konkursach i wystawach. Najbardziej z nich znana była chyba „W każdą sobotę, czyli rzeszowscy gołębiarze w obiektywie Janusza Witowicza” z 1979 r. Jak sam twierdził: „fotografia jest dla mnie sposobem na życie. Fotografuję od 60 lat. Na początku było to raczej hobby, potem bardziej świadome wyrażanie swojego stosunku do świata, wreszcie źródło utrzymania”. Przez lata współpracował i publikował na łamach prasy lokalnej i ogólnopolskiej oraz działał w strukturach opozycyjnej „Solidarności”, której działalność dokumentował. Zajmował się także własną twórczością artystyczną, za którą otrzymał ponad 50 medali i wyróżnień. Zorganizował ponad 20 wystaw indywidualnych a jego fotografie znajdują się w licznych muzeach, galeriach i zbiorach prywatnych. W swojej twórczości odwoływał się do wielu uniwersalnych symboli, jak: macierzyństwo, dzieciństwo, radość czy smutek. Jego zdjęcia, zwłaszcza te czarno-białe, pochodziły jakby z innego świata, który już dawno zaginął. Prezentowały głównie codzienne życie zwykłych, szarych ludzi w czasach w których przyszło im żyć. Ukazani na niej byli ludzie w różnym wieku i różnych zawodów, bawiący się, ciężko pracujący, oddani swoim pasjom, pogrążeni w modlitwie, biorący udział w pielgrzymkach i strajkach a także w wielu innych aktywnościach na tle mieszkania, podwórka czy wiejskich pejzaży. Fotografie Janusza Witowicza można zobaczyć między innymi w zbiorach Biura Wystaw Artystycznych w Rzeszowie, Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa, Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, Muzeum Etnograficznym w Rzeszowie czy rzeszowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej.
Z Januszem znałem się grubo ponad ćwierć wieku. Był dla mnie nauczycielem, przyjacielem i niedościgłym wzorem. Często widziałem Go podczas pracy i podziwiałem Jego styl. Wielokrotnie, będąc gdzieś na jakimś temacie, rozmawialiśmy o fotografii i w ogóle o życiu, i mogłem cieszyć się Jego towarzystwem. Żegnaj! I fotografuj teraz niebieskie przestrzenie…

Wit Hadło

6 Responses to "Odeszła legenda rzeszowskiej fotografii"

Leave a Reply

Your email address will not be published.