
Był ranny, pogryziony i bezbronny… W ubiegłym tygodniu koziołek wyskoczył z lasu w podrzeszowskich Siedliskach. Nie stanowił żadnego zagrożenia. Gmina nie chciała się nim zająć, bo był na posesji prywatnej. Jej właściciele przestraszyli się kosztów. Zwierzę przez 6 godzin w 30-stopniowym upale czekało na odruch ludzkiego serca. Trwało to jednak zbyt długo… Mimo zaangażowania przemyskich weterynarzy, bezbronna ofiara przegrała walkę o życie.
Przypomnijmy, 30 czerwca po kilkugodzinnej niedorzecznej spychologii i przepychankach – kto powinien zabrać zwierzę i pokryć koszty leczenia – ledwo żywego koziołka zabrały z posesji w Siedliskach panie z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Tam, pomimo natychmiastowego podjęcia leczenia i serca, jakie w nie włożono, dzikiego stworzenia nie udało się uratować. Jego krótką walkę o przeżycie na facebookowym profilu placówki śledziły setki osób. Największe poruszenie wywołał emocjonujacy post informujący o śmierci sarny: „Wykluczony Koziołek opuścił nasz świat i obudził się do lepszego. Organizm poddał się, pomimo naszych usilnych starań nie udało się Go uratować. Infekcja wewnetrzna, pogryzienia i stres, a dodatkowo fakt, iż leżał bez pomocy przez kilka godzin przyczyniły się do Jego odejścia”.
Dlaczego czas ma takie znaczenie? – Podobnie jak w przypadku ludzi jest „złote 5 minut”, albo „złota godzina” na ratunek. Jeśli ratunek przychodzi później, rokowania są gorsze. Im szybciej pacjent trafi w ręce lekarzy, tym mniej narządów zostanie zainfekowanych – podkreśla Radosław Fedaczyński, szef Fundacji Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.
Aby ta śmierć nie była daremna
Dzikie zwierzęta nie mają dostępu nie tylko do usług medycznych, ale nie obejmuje ich system humanitarnego odejścia. Brakuje przepisów, które by to precyzyjnie regulowały, a państwo nie reaguje. – Zwierzętom odbiera się godność i należytą pomoc w imię niepotrzebnych kosztów, tym samym skazując na gehennę. Ludzie decydują o losie zwierząt i ludzie je krzywdzą – nie ma wątpliwości weterynarz. Człowiek codziennie bez cienia wyrzutu sumienia, bez serca skazuje naszych braci mniejszych na bezsensowne cierpienie i śmierć. Dr Fedaczyński nadzieję pokłada w walce. – To moja droga po normalność. Zrobić wszystko, by uratować jak najwięcej istnień. Oddać utraconą godność i szacunek – czytamy na Facebooku przemyskiego ośrodka. W tej chwili placówka w Przemyślu ma pod opieką ponad 300 zwierząt różnych gatunków. Ratowanie braci mniejszych odbywa się dzięki zaangażowaniu prywatnych darczyńców…
Jeżeli poruszył Cię los i niepotrzebne cierpienie koziołka z Siedlisk, jeżeli nie chcesz, by jego śmierć była daremną – wesprzyj Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych, ul. Zamoyskiego 15, 37-700 Przemyśl, Santander Bank Polska S.A. 27 1500 1634 1216 3005 4390 0000. W tytule:wsparcie. Przelewy z zagranicy Swift: WBKPPLPP IBAN: PL27150016341216300543900000.
bes



4 Responses to "Odeszła ofiara ludzkiej bezduszności"