
POGOŃ SIEDLCE – APKLAN RESOVIA. Beniaminek z Rzeszowa sprawił miłą niespodziankę. W sobotę derby z Siarką.
Najlepszą obroną jest atak – z takiego założenia wyszli trenerzy Apklan Resovii, opracowując plan na mecz z niepokonaną od trzech kolejek Pogonią. Spadkowicz był tłem dla rzeszowskiego beniaminka, który odniósł drugie z rzędu zwycięstwo.
POGOŃ Siedlce 1
APKLAN RESOVIA 3
(1-2)
0-1 Domoń (18.), 0-2 Antonik (33.), 1-2 Wiktoruk (38.), 1-3 Ogrodnik (82.).
POGOŃ: Misztal – S. Krawczyk, Wichtowski, Pjetrović, Brągiel (69. Bochnak) – Pociecha (64. Wrzesiński), Rybski (90. Szczepański), Wiktoruk, Garyga (46. Mójta) – Walków, Paluchowski
RESOVIA: Banek – M. Kantor, Zalepa, Makowski, Mikulec – Antonik, Domoń, Frankiewicz, Adamski (55. Ogrodnik) – Pyrdek (67. Straszkewycz) – Buczek (77. Kwiek).
Sędziował Dawid Wiśniewski (Olsztyn). Żółte kartki: Pociecha – Straszkewycz. Czerwona kartka Pjetrović (89. – faul). Widzów 1139.
Przed Resovią do Siedlec przybyli piłkarze Gryfa Wejherowo. Najedli się wstydu, przegrali 2-7, trafiając przy okazji do czarnej księgi II ligi. „Pasiaki” miały prawo się obawiać, nikt nie miałby pretensji, gdyby zamurowały własną bramkę. Tak się jednak nie stało. Trener Szymon Grabowski zapowiadał odważną grę i słowa dotrzymał. Nagrodą są 3 punkty, które pozwoliły beniaminkowi wydostać się ze strefy spadkowej. Dobrych informacji jest zresztą więcej. Wynik ustalił Michał Ogrodnik, który powoli zapomina o kontuzji i długim okresie rekonwalescencji. Ten zawodnik w wysokiej formie to gwarancja goli i asyst. Tak trzymać!
Poszli za ciosem
Pogoń ma w herbie rycerza, maskotką drużyny jest lew, ale na boisku agresja, waleczność i jakość były po stronie rzeszowian. – Żeby wytrącić rywalowi jego największy atut, należało wygrać bitwę o środek pola. To się nam udało. Mieliśmy sporo odbiorów, płynnie przechodziliśmy do ataku. Tym razem wszystko funkcjonowało jak należy, i obrona, i ofensywa, stąd przekonujące zwycięstwo – komentował z satysfakcją trener Grabowski. Od początku sezonu Resovia grała nieźle, brakowało jednak konkretów w postaci punktów. Sztab szkoleniowy i sami piłkarze powtarzali, że pierwsza wygrana odblokuje drużynę i uruchomi lawinę pozytywnych zjawisk. W ósmej kolejce biało-czerwoni wreszcie posmakowali zwycięstwa, w dziewiątej poszli za ciosem, co dobrze wróży przed sobotnimi derbami z Siarką Tarnobrzeg. Najistotniejsze, że to nie były zwycięstwa przypadkowe. W meczach z Błękitnymi Stargard i z Pogonią rzeszowski zespół stworzył wiele okazji. „Pogoń potrącona na Pasach” – tytuł ze strony internetowej mazowieckiego klubu oddaje przebieg spotkania.
Kapitan strzela i asystuje
Pięć lat temu, podczas ostatniej potyczki tych drużyn, Resovia pokonała Pogoń 2-0, a drugiego gola strzelił Konrad Domoń. Tym razem kapitan otworzył wynik, pakując piłkę do siatki w ogromnym zamieszaniu powstałym po rzucie rożnym. Kwadrans później Domoń popisał się kapitalnym podaniem do Kamila Antonika, który zabawił się z obrońcą i bramkarzem gospodarzy. Antonik ma technikę, szybkość i jest przebojowy. Chętnie wdaje się w pojedynki i często je wygrywa. Jeśli ustabilizuje formę, będzie Resovii niezbędny. Beniaminka, jak kiedyś reprezentację, napędzać powinni skrzydłowi, bo po drugiej stronie boiska rządzić ma Ogrodnik. A przecież w odwodzie pozostaje harujący jak wół Radosław Adamski. Pogoń przed przerwą oddała jeden celny strzał i… zdobyła bramkę. Bartłomiej Banek nie był w stanie odbić piłki po mocnym uderzeniu z daleka Bartosza Wiktoruka. Siedleccy kibice liczyli na zryw pupili w II połowie, lecz nic takiego nie nastąpiło. Ba, resoviacy powinni prowadzić 3-1 w 48 min, jednak Bartłomiej Buczek nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem. To się mogło zemścić, groźnie uderzali m.in. Adrian Paluchowski (kiedyś w rezerwach Legii tworzył duet napastników z Robertem Lewandowskim) i Andrzej Rybski, jednak ostatnie słowo należało do naszej drużyny.
tsz


