
BRZEŹNICA. k. DĘBICY. Wojciech T. oskarżony o spowodowanie wypadku.
Prokuratura oskarżyła Wojciecha T. (20 l.) o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczkę z miejsca wypadku i nieudzielanie pomocy ofierze. Prokuratura ustaliła, że w chwili spowodowania wypadku był w stanie po spożyciu alkoholu, miał poniżej 0,5 promila alkoholu w organizmie.
Do zdarzenia doszło 27 kwietnia w nocy, około godz. 0.45 w Brzeźnicy. Za kierownicą mazdy 323 siedział 20-latek, Wojciech T., razem z nim na tylnej kanapie jechał o dwa lata starszy Mateusz. Oprócz nich autem jechało jeszcze dwóch kolegów w wieku 20 i 22 lat. Cała czwórka to mieszkańcy poddębickiej Paszczyny.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że na mokrej nawierzchni Wojciech T. stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w barierkę energochłonną, oddzielającą jezdnię od przydrożnego rowu. Barierka przebiła bok pojazdu, wyrywając część tylnej kanapy wraz z siedzącym tam Mateuszem. W związku z doznanymi obrażeniami, mężczyzna po przewiezieniu do szpitala w Mielcu zmarł.
Według ustaleń śledztwa, mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia i nie udzielił pomocy ofierze. Kierowca uciekł do domu, tam około godziny 2 w nocy zatrzymała go policja. Zbadany alkotestem wydmuchał 0,26 promila. Zarówno kierowcy, jak i pasażerom pobrano kilka próbek krwi w pewnych odstępach czasu, by zweryfikować, jak bardzo byli pijani w momencie wypadku.
Prokuratura ustaliła, że Wojciech T. jechał 80 km na godz. w miejscu, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 60 km na godz. Niedostosowanie prędkości do warunków, zdaniem biegłych, było główną przyczyna wypadku. Ponadto badania krwi wykazały, że mężczyzna tuż przed północą kierował mazdą mając we krwi ponad pół promila alkoholu. W chwili wypadku stężenie to wynosiło niewiele poniżej pół promila.
Oskarżony przyznaje się do spowodowania wypadku i do ucieczki z miejsca zdarzenia. Nie przyznaje się natomiast do nieudzielania pomocy poszkodowanemu. Za zarzucane czyny grozi mu do 12 lat więzienia.
Prokuratura zbada jeszcze sprawę bariery ochronnej, która wbiła się w auto. – Zwrócimy się z zapytanie do zarządcy drogi o to, czy bariery spełniały wszystkie normy – mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy.
Artur Getler


