Ogromne pieniądze przyczyną zabójstwa Ukrainki?

Walentyna B. Zginęła, bo prawdopodobnie nie chciała zwrócić dużych pieniędzy zakochanemu w niej zabójcy. Fot. Archiwum
Walentyna B. Zginęła, bo prawdopodobnie nie chciała zwrócić dużych pieniędzy zakochanemu w niej zabójcy. Fot. Archiwum

RYSZKOWA WOLA. Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych mogła dostać od zabójcy zamordowana Ukrainka.

Wracamy do sprawy 37-letniej Walentyny B., która została zamordowana przez 40-letniego Wiktora K. Prawdopodobnie to nie tylko zawód miłosny był powodem zabójstwa, ale także kredyty na duże sumy, które podejrzany o zabójstwo miał zaciągać w bankach, a następnie przekazywać Ukraince. – Rzeczywiście, w grę wchodzą duże kwoty, ale dopiero weryfikujemy czy rzeczywiście te pieniądze trafiły do zamordowanej – tłumaczy prokurator Marta Pętkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

37-latka miała pracować w Rzeszowie, wynajmowała także w tym mieście mieszkanie przy ul. ks. Jałowego i to do niego 3 stycznia przyjechał Wiktor K. Para spędziła wspólnie noc i następnego dnia wyjechała na granicę w Medyce. Jak się jednak nieoficjalnie dowiedzieliśmy, kobieta zamiast pracować w sklepie, mogła korzystać z pomocy zainteresowanych nią mężczyzn i w ten sposób utrzymywać się. Jednym z takich mężczyzn był Wiktor K., który jak wynika z naszych informacji, mógł przekazać zamordowanej kobiecie nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Mężczyzna był zakochany w Ukraince, ale później chodziło głównie o odzyskanie pieniędzy, których prawdopodobnie kobieta mu nie zwróciła, a na początku roku wcale nie jechała na święta do swojego kraju, ale chciała już opuścić Polskę na stałe.

– W trakcie przesłuchania mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia dotyczące zarówno znajomości i okoliczności towarzyszące tej tragedii. Ta relacja poddawana jest teraz weryfikacji – mówi prokurator Pętkowska.

Mężczyzna zabił Ukrainkę 4 stycznia. Zwłoki kobiety pod koniec lutego znalazły przypadkowe osoby w okolicach Ryszkowej Woli, w rowie melioracyjnym częściowo wypełnionym wodą. Mężczyzna zadał Ukraince wiele ciosów w głowę i ukrył tak ciało, że trzeba było po znalezieniu zwłok wycinać krzaki, żeby je wydobyć z wody. Mężczyzna wpadł głównie dzięki pracy rzeszowskich policjantów, którzy przekazali swoje informacje funkcjonariuszom z Jarosławia. Ci natychmiast zatrzymali Wiktora K., który mieszkał zaledwie kilka kilometrów od miejsca, w którym porzucił ciało.

Mężczyzna obecnie przebywa w areszcie śledczym. Grozi mu nawet dożywotnie pozbywanie wolności.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.