
ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Katarzyna Bachleda-Curuś: – Nie zgodziłam się na operację.
Najlepsi polscy panczeniści i panczenistki, medaliści igrzysk z Soczi, wyjeżdżają we wtorek, 26 sierpnia, z Sanoka, gdzie przez 2 tygodnie przygotowywali się do sezonu. – Wykonaliśmy tu kawał dobrej roboty – podkreśla mistrz olimpijski Zbigniew Bródka.
– Rano rozruch, czyli 30 minut biegania, potem śniadanie. Od godziny 10 trening na wrotkach, następnie jazda na łyżwach w Arenie Sanok, obiad, odpoczynek, a po południu wyprawy rowerowe. Objechaliśmy m.in. małą pętlę bieszczadzką, robiąc 130 km – odpowiada trener męskiej kadry Wiesław Kmiecik, pytany o typowy dzień z życia reprezentanta przebywającego na obozie. – Te zajęcia to nie bułka z masłem – dodaje.
Rowery w cenie samochodu
Kadrowiczów odwiedziliśmy w piątek. Szybko się przekonaliśmy, że w grupie panuje kapitalna atmosfera. – Chłopcze, brzuch ci popękał! – wołał w stronę biegnącego bez koszulki zawodnika trener Kmiecik. Panczeniści mają nie tylko rozbudowane mięśnie ud i łydek. „Kaloryferów” na brzuchu pozazdrościłby im sam Cristiano Ronaldo. W oczy rzucała się również nowoczesna flotylla… rowerów. Okazów, jakie można oglądać tylko przy okazji profesjonalnych wyścigów. Najlepszym kolarzem wśród łyżwiarzy jest Zbigniew Bródka. W Sanoku trenował z usztywnionym kciukiem.
– To pamiątka po niedawnym wyścigu MTB. Na szczęście opatrunek nie przeszkadza w jeździe na rolkach i łyżwach – śmiał się pogromca Holendrów w pamiętnym wyścigu na 1500 m. – Niektóre z tych rowerów kosztują ponad 20 tysięcy zł. Zbudowane są z karbonu, można je podnieść jednym palcem. Spróbujcie – zachęcał Romuald Kaszubowicz, prezes Podkarpackiego Okręgowego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego i Wrotkarstwa. Okazuje się, że rowerowy trening bywa też niebezpieczny. – Podczas wyprawy pętlą bieszczadzką zgubił się nam jeden zawodnik. Odnalazłem go po paru godzinach – zdradził trener Witold Mazur.
Sanoczanka na rehabilitacji
Najlepsza polska łyżwiarka Katarzyna Bachleda-Curuś z rodzinnego Sanoka wyjechała wcześniej. – Po zakończeniu sezonu poddałam się rehabilitacji kręgosłupa, który doskwiera na odcinku lędźwiowo-krzyżowym. Ćwiczenia są żmudne, chodzi o to, żeby dyski wsunęły się z powrotem na swoje miejsce. Idzie to jak krew z nosa, ale lepsze to niż operacja. Nie zgodziłam się na interwencję chirurga, zbyt duże ryzyko – tłumaczyła Super Nowościom srebrna medalistka z Soczi. Kobiecą kadrę dopadł pech. Poważnemu wypadkowi uległa przecież Natalia Czerwonka, już w Sanoku podczas jazdy na rolkach potłukła się Katarzyna Woźniak. – Żadne tam fatum! – protestuje Bachleda-Curuś. – Wypadki się zdarzają, są wpisane w życie sportowca. Kiedy ja wrócę na tor? Trudno powiedzieć. Najważniejsze, by do końca wyleczyć kontuzje – kwituje.
Tomasz Szeliga



One Response to "Olimpijczycy opuszczają Sanok"