STALOWA WOLA. W ostatni dzień ubiegłego roku odbył się pogrzeb 4-letniej Oliwki Lamch. Przez ostatnie miesiące krótkiego życia kibicowała jej cała Stalowa Wola.
Dziewczynka miała guza mózgu. Rodzice nie chcieli się poddać i prowadzili heroiczną walkę o życie swej pociechy. Dziecko nie miało szans na skuteczne leczenie w Polsce; na ratunek oczekiwano najpierw z Niemiec, a potem z Kanady. Takie leczenie jest bardzo drogie, ale na zakup leków zaczęli składać się wszyscy. Sportowcy organizowali specjalne mecze, kibice aukcje, a w ostatnim czasie swoich pierwszych diet na rzecz Oliwki zrzekli się radni miejscy. Na leczenie było jednak za późno…
jam


