
RZESZÓW. Mieszkańcy Rzeszowa mają dość fatalnej nawierzchni na ul. Wincentego Pola, którą codziennie przejeżdżają setki samochodów.
Część drogi nie budzi zastrzeżeń, lecz kilkudziesięciometrowy odcinek rozpoczynający się od skrzyżowania z ul. Dąbrowskiego w kierunku ul. Hanasiewicza zwyczajnie woła o pomstę do nieba. Podróżni narzekają przede wszystkim na utrudniające płynną jazdę koleiny, popękany asfalt, uskoki czy dziury w nawierzchni. Najgorzej mają kierowcy pierwszy raz podróżujący felerną trasą, gdyż zwyczajnie nie wiedzą, w których miejscach znajdują się sporej wielkości wyrwy. Niezadowoleni są również okoliczni mieszkańcy, którzy zniszczoną ulicą muszą poruszać się codziennie.
– Jadąc samochodem trzeba uważać, aby nie wpaść w dziurę, a przy tym trafić w „odpowiednią” koleinę – tłumaczy pani Agnieszka, mieszkanka osiedla przy ul. Dąbrowskiego. Podróż ul. Wincentego Pola to udręka i spore zagrożenie dla samochodów, które przez nierówności mogą uszkodzić zawieszenie, koła czy osłony wygłuszające.
Z problemem sfatygowanej jezdni zwróciliśmy się do przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa, Andrzeja Deca, który obiecał, że sprawą się zajmie. – Z mojego punktu widzenia niezbędne jest powiadomienie Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie i zorientowanie się czy na zniszczonym odcinku planowane są remonty – informuje Dec. – Każdy mieszkaniec miasta dostrzega w swojej okolicy mniejsze lub większe sprawy, które są dla niego niezwykle ważne, i które wymagają interwencji, to ważne – dodaje. Jak zapewnił nas przewodniczący, w kwestii modernizacji ul. Wincentego Pola złoży interpelacje do prezydenta. Oby te działania coś wskórały.
kl



One Response to "Opłakany stan ul. Wincentego Pola"