
STALOWA WOLA. Dwa lata temu w świetle jupiterów podpisany został list intencyjny, którego następstwem miała być nowa dzielnica przemysłowa. Jupitery zgasły, a na placu budowy nic się nie dzieje.
Na terenach składowiska odpadów Elektrowni Stalowa Wola i przyległościach powinien powstawać Park Technologiczno-Przemysłowy. Dwa lata temu prezydent miasta i prezes Tauronu podpisali w tej sprawie umowę. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Ptactwo radośnie buszuje w zaroślach, a wspólnicy gigantycznego przedsięwzięcia obrzucają się winą za opóźnienie. Teraz pozostaje już tylko pytanie czy jest to jeszcze opóźnienie, czy już koniec inwestycji?
Tauron wspólnie z PGNiG buduje w Stalowej Woli nowoczesną elektrownię gazową. Parę i energię miałyby odbierać m.in. przedsiębiorstwa ulokowane na terenie Parku T-P. Ten ma powstać na przyelektrownianych nieużytkach, hałdzie pyłów, która zniknie i plantacji wierzby energetycznej. Nowa siłownia ma ruszyć w przyszłym roku. Park T-P miał być otwarty kilka miesięcy później.
Kto zaciąga hamulec?
– Projekt Parku Technologiczno-Przemysłowego został tymczasowo zawieszony – dowiadujemy się od Patrycji Hamery, głównego specjalisty ds. informacji Tauron Wytwarzanie SA. – Głównym powodem podjęcia tej decyzji jest przedłużająca się praca nad Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego terenów przeznaczonych pod budowę Parku, bez uchwalenia którego nie ma możliwości zrealizowania dalszych prac nakreślonych w harmonogramie projektowym.
Takim wyjaśnieniem zaskoczony jest prezydent Andrzej Szlęzak. – To jakiś wykręt Tauronu – mówi włodarz Stalowej Woli. – Jeżeli chodzi o Park T-P, to z naszej strony nie ma żadnych problemów. To Turon ma problemy, słyszałem, że geologiczne i własnościowe terenu, na którym ma być budowany Park. Cały czas jesteśmy otwarci na współpracę, ale to nie my zaciągamy hamulec.
Gdy we wrześniu 2011 r. podpisywano list intencyjny, Szlęzak stwierdził, że „ta inwestycja przenosi nas w inną epokę rozwoju gospodarczego”, porównując ją do budowy nowego miasta. Faktem jest, że w planach jest sporo analogii do budowy Stalowej Woli z 1938 r. Najpierw na 50 ha ma stanąć 10 zakładów, w których prace znajdzie 500 osób. Za 10 lat ma być gotowy cały Park T-P. Zajmie powierzchnię 214 ha, ma w nim działać 25 firm z etatami dla 1,2 tys. osób.
Jak nie ptaki, to nie wiadomo co
Biznes Tauronu ma polegać na sprzedaży energii i pary technologicznej firmom o dużej energochłonności, bo tylko takie będą lokowane. Interesem miasta będą podatki. To dlatego miasto zdecydowało się uzbroić teren i zbudować drogi dojazdowe. Przygotowanie Parku T-P gotowego na przyjęcie pierwszych inwestorów, ma kosztować kilkanaście milionów złotych. To szacunki sprzed dwóch lat, które zostały zmarnowane i Park na pewno nie zostanie uruchomiony w deklarowanym terminie 2015 r. Tauron ma pecha do stalowowolskiej inwestycji. Przez wiele miesięcy wszelkie zamiary były wstrzymywane przez rzadki gatunek ptaków, które zamieszkały w krzakach wierzby energetycznej. Ptaki odleciały, ale jak się okazało, nie były jedyną przeszkodą.
Jerzy Mielniczuk



2 Responses to "Opóźnienie czy koniec Parku Technologiczno-Przemysłowego?"