Opozycja musi mieć wspólnego kandydata

– Przed Rzeszowem będzie stało olbrzymie wyzwanie: czy wykorzystać środki europejskie jak do tej pory, stać się wizytówką, bramą, która otwiera Polskę na wschód, czy też oddać miasto w ręce tych, którzy z rozwojem, dobrymi europejskimi wzorcami mają mało wspólnego – mówił Borys Budka. Fot. Wit Hadło

– Wspólny, dobry kandydat opozycji wyłoniony spośród kandydatów
w Rzeszowie, osób zaangażowanych w samorząd i środowiska obywatelskie to gwarancja na dalszy rozwój miasta – mówił wczoraj Borys Budka, lider PO. Szef Platformy przyjechał na Podkarpacie, ze specjalną misją. Ma pomóc środowiskom opozycyjnym w wyłonieniu wspólnego kandydata.

Według opublikowanego w piątek projektu rozporządzenia, przedterminowe wybory prezydenckie w stolicy Podkarpacia mają zostać przeprowadzone 9 maja. Z kolei 16 kwietnia – to termin, do kiedy można zgłosić kandydatów. Wbrew pozorom, czasu na kampanię wyborczą wcale nie będzie dużo. Kolejne partie ogłaszają, na kogo postawią w najważniejszej walce tego roku. Do tej pory wielką niewiadomą pozostaje jednak, kto wystartuje z ramienia opozycji. W kuluarach mówi się, że do kompromisu daleko, bo i osób, które siadają do rozmów jest wiele. A lista kandydatów na kandydata robi się coraz dłuższa. Mówi się o: Pawle Kowalu, Elżbiecie Łukacijewskiej, Pawle Poncyljuszu, a ostatnio Aleksandrze Bobce. Z Lewicy brany jest pod uwagę Wiesław Buż, PSL stawia na Edwarda Słupka, byłego prezesa spółdzielni mieszkaniowej „Zodiak”. Do dialogu zaprasza też Maciej Masłowski, były poseł Kukiz’15. Kandydat niezależny w piątek potwierdził, że chce zawalczyć o Rzeszów, jednocześnie zaznaczając, że… „dla dobra miasta może się wycofać”.
Gotowość do walki o fotel prezydenta nadal deklaruje Konrad Fijołek, przewodniczący Rozwoju Rzeszowa. To on zapoczątkował w mediach rozmowy o potrzebie wspólnego kandydata po „niepisowskiej” stronie i jak mówi, nie zmienia zdania w tej kwestii. Dementuje też doniesienia o tym, że decyzja o jego starcie jest już przesądzona. – To pewnie wyraz zniecierpliwienia części moich kolegów i sympatyków, bo ile można czekać na tego jednego kandydata, o którym tyle się mówi – stwierdza w rozmowie z nami Konrad Fijołek.
Czy przyjazd do stolicy Podkarpacia Borysa Budki pomoże w końcu wyłonić człowieka, na którego wszyscy zdecydują się postawić? – Mam nadzieję, że tak. Jeśli dostaniemy zaproszenie do rozmów, oczywiście je przyjmiemy. Idea wspólnego kandydata jest aktualna. Oczywiście, widać, że jest potężny problem ze znalezieniem innego kandydata oprócz mnie. Ale czekam, na razie czekam – stwierdza szef Rozwoju Rzeszowa.

Kandydat powinien zostać wyłoniony w Rzeszowie

Borys Budka zapowiedział wczoraj spotkania z samorządowcami, „osobami, które znają się na zarządzaniu miastem, ale przede wszystkim od wielu lat poświęcają swoją aktywność społeczną i obywatelską stolicy Podkarpacia”.
– Jestem tutaj, by podkreślić, jak ważne jest, by w polskich miastach zasiadali prawdziwi gospodarze. Rzeszów jest symbolem dobrze rozwijającego się miasta, które przeżyło olbrzymi skok cywilizacyjny m.in. dzięki środkom z Unii Europejskiej. Dziwić mnie może, że dzisiaj komuś mogą przychodzić do głowy pomysły, by o prezydenturę wizytówki Podkarpacia starały się osoby, które robią wszystko, by spowolnić proces pozyskania dla Polski 250 mld zł z Funduszu Odbudowy – mówił na konferencji przewodniczący PO. Pojawiły się też aluzje do Marcina Warchoła, który już zapowiedział walkę o miasto. – To kuriozalne, że osoby, które do tej pory zasłynęły z tego, że niszczyły wymiar sprawiedliwości, dzisiaj próbują udawać samorządowców.
Zadeklarował, że kandydat opozycji będzie wyłoniony w Rzeszowie, nie w „partyjnych utarczkach”. – Chcę podkreślić, że naszą rolą nie jest narzucanie swoich następców. Rolą prawdziwego polityka i dobrego gospodarza jest oddanie takiej decyzji w ręce mieszkańców – przekonywał Budka.
Nie zdradził żadnego nazwiska, ale przyznał, że jest kilka poważnych, o których toczą się dyskusje. Kiedy poznamy to „właściwe”? – Mam nadzieję, że to kwestia dni – odparł szef PO.
Przypomnijmy, że gotowość do wzięcia udziału w wyścigu o fotel prezydenta zgłosił także Marcin Warchoł z Solidarnej Polski. Partia Razem stawia na liderkę Strajku Kobiet w Rzeszowie – Agnieszkę Itner. Z kolei Porozumienie Jarosława Gowina zamierza wybrać swojego reprezentanta spośród dwóch kandydatur. W prawyborach wezmą udział Waldemar Kotula i Arkadiusz Opoń. Nadal nie wiadomo, kogo wystawi Prawo i Sprawiedliwość. Najczęściej mówi się jednak o wojewodzie podkarpackim, Ewie Leniart.
Od czwartku obowiązki prezydenta Rzeszowa pełni Marek Bajdak, dotychczas dyrektor wydziału nieruchomości w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim. Funkcję tę ma sprawować do czasu rozstrzygnięcia wyborów.

Wioletta Kruk

36 Responses to "Opozycja musi mieć wspólnego kandydata"

Leave a Reply

Your email address will not be published.