
Spotkanie na szczycie – tak o niedzielnym zebraniu reprezentantów PO, PSL, Lewicy i Ruchu Szymona Hołowni 2050 – mówiono jeszcze w sobotę. Wszyscy oczekiwali, że owocem tych negocjacje będzie wybranie nazwiska, za którym ramię w ramię stanie cała opozycja. Tak się nie stało. Zapowiedziano za to kolejne rozmowy – tym razem z udziałem potencjalnych kandydatów. – Szukamy mistrza, który to wszystko udźwignie – mówi Wiesław Buż.
– Spotkaliśmy się po to, żeby rozpoznać swój „stan posiadania” i propozycje głównych ugrupowań, które wzięłyby na siebie odpowiedzialność za miasto oraz jego dalszy rozwój – tłumaczy poseł Lewicy. – Lista branych pod uwagę nazwisk się zawęża, więc rozmowa jest łatwiejsza, ale o nazwiskach nie możemy jeszcze mówić.
Następne spotkanie niebawem
Na kolejne spotkanie, jakie odbędzie się w najbliższym czasie, a którego gospodarzem będzie Koalicja Obywatelska, zaproszeni mają zostać potencjalny kandydaci. – Ci, których wskazaliśmy i którym możemy dać wsparcie – precyzuje Wiesław Buż.
– Dążymy do wyłonienia jednej osoby. Jesteśmy dobrze przygotowani, żeby ten proces przyspieszyć i ogłosić to, na co wszyscy czekają, chyba że dojdzie do „zacięcia”. Wtedy mogą się z tego wykluć dwa komitety wyborcze. Jesteśmy przygotowani również na gorszy scenariusz, ale liczymy, że nie będziemy musieli go realizować – podkreśla.
W grze nadal jest Konrad Fijołek, szef klubu Rozwój Rzeszowa. Do tej pory nie był zapraszany przez liderów opozycji. – Jego kandydatura została rzucona na stół i zaakceptowana do dalszych rozmów. Na następnym spotkaniu powinien się pojawić – zapowiada poseł Lewicy. – Jest dobrym kandydatem, z ogromnym doświadczeniem samorządowym, znajomością problemów Rzeszowa. Z powodzeniem może dalej „ciągnąć ten wóz” ku radości wszystkich rzeszowian – dodaje. Brzmi jak poparcie? – Ja o wszystkich się pozytywnie wypowiadam, również o Edwardzie Słupku – ucina Buż.
Kandydatura prezesa spółdzielni mieszkaniowej „Zodiak”, na którą postawiło PSL, zdziwiła koalicjantów. Ludowcy nadal deklarują jednak chęć współpracy.
– Myślę, że jeszcze trochę potrwa, zanim opracujemy strategię tych wyborów – mówi w rozmowie z nami poseł PSL, Mieczysław Kasprzak. Dlaczego? Czy poszczególne ugrupowania są w stanie poprzeć kogoś z innej partii? – dopytujemy. – W tej chwili jest ich tylu, że trzeba by pięciu popierać. Nie może tak być. Kogo zgłosiła Platforma? Oficjalnie nie ma kandydata. Mówi się o trzech, którzy mają chęć startowania i już robią sobie kampanię wyborczą. Cały czas pojawiają się też nowi – zauważa. Kolejny raz powtarza, kto powinien zostać przyszłym prezydentem. – Osoba z Rzeszowa bądź okolic, taka, która zna realia miasta i pracy w samorządzie. Przepychanie kogoś z Warszawy nie ma sensu – ocenia. Działanie razem, a nie partyjnie – tylko to, jego zdaniem, może dać szansę na zwycięstwo.
Mają czas
W mediach, ale też środowiskach partyjnych coraz częściej słychać głosy, że opozycja już dawno powinna ogłosić start. Przedłużające się rozmowy mogą świadczyć o tym, że brakuje nazwiska, które zdobyłoby więcej głosów niż kandydaci prawicowi. Z drugiej strony partie, które wyłożą pieniądze na kampanię, wolałyby „zainwestować” w swojego. – Jest pewne „okopanie” się przy swoich wskazaniach – nie tylko przez organizacje polityczne, ale również inne, jednak w negocjacjach tak jest – uśmiecha się Wiesław Buż. – Szczerze mówiąc, za bardzo nie spieszymy się z prezentacją kandydata, co wynika wyłącznie z braku kalendarza wyborczego. Musimy też obserwować, co zrobi Zjednoczona Prawica – dodaje.
– Termin wyborów jest ustalony, ale nie ma warunków do ich przeprowadzenia. Nie wiadomo też, jak długo to potrwa. Myślę, że mamy czas na zgłaszanie kandydatów i wypracujemy dobre stanowisko. A takie na zapalenie płuc nie służy sprawie – przekonuje z kolei Mieczysław Kasprzak.
wk



20 Responses to "Opozycja nadal (tylko) rozmawia o kandydacie"