
Jak powszechnie wiadomo, Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris ma różne „świetne” pomysły, jak też polepszyć życie Polaków, by żyło się im lepiej i bardziej moralnie. Tamże wykluł się na przykład absurdalny pomysł, by zaprzestać orzekania rozwodów. Dlaczego? Bo rozwód jest zły! Skoro się z kimś brało ślub, to trzeba z tym kimś tkwić, dopóki śmierć małżonków nie rozdzieli, czy też – jak się czasami zdarza – nie uwolni od siebie wzajemnie. W sumie Ordo Iuris „nieźle” szło z tą antyrozwodową kampanią, bo choć nikt tych bredni nie traktował całkiem poważnie, toteż nikt z rządzących nie powiedział wprost, że to idiotyzm, bo wszak rządzą nami obecnie politycy obnoszący się z tym, że cenią sobie tzw. wartości chrześcijańskie. Przejawia się to głównie w tym, że sporo o tym mówią. A co robią? No to co zwyczajni ludzie bez „wartości”, czyli rozwodzą się, zdradzają, powtórnie wstępują w związki małżeńskie, ale to przecież nic takiego, bo każdy – nawet polityk – tylko człowiekiem jest. Sprawa się „rypła”, gdy okazało się, że w samym Ordo Iuris doszło do rozwodu i skandalu. Otóż jeden ważny pan z tej organizacji poderwał pewną trochę mniej ważną panią z tej organizacji. Tyle że pani owa była mężatką, a ten pan co to ją poderwał był wcześniej świadkiem na jej ślubie – oczywiście kościelnym. Pani podała swego męża o rozwód, a ten dowiedziawszy się, że rogi przyprawiała mu z wiarołomnym świadkiem, wtargnął do siedziby OI i chciał kochankowi żony obić twarz! Historia jak z kiepskiej opery mydlanej i chwalić się teraz OI czym nie ma, a po takim czymś kampania antyrozwodowa organizacji jakby przycichła. Ale to nie znaczy, że stowarzyszenie skupiające kwiat moralności naszej ojczyzny próżnuje. Teraz zajmuje się bardzo ważną i poważną akcją, którą można by nazwać akcją „Donosiciel”, ale oficjalnie zwie się ona „Murem za Wielkimi Polakami” , a jej celem jest namierzenie i ukaranie tych, którzy ośmielą się skrytykować św. Jana Pawła oraz Prymasa Tysiąclecia, kard. Stefana Wyszyńskiego. – Stańmy murem za św. Janem Pawłem II oraz Kard. Stefanem Wyszyńskim!” – zachęca Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Na stronie internetowej Muremzawielkimipolakami.pl można zgłaszać przypadki naruszenia dobrego imienia polskiego papieża i Prymasa Tysiąclecia. „Ostatnie lata obfitują w obrzydliwe ataki na dwóch duchowych ojców polskiej niepodległości i wolności
– czytamy na stronie internetowej OI. Dalej jest o tym, że wspomniani duchowni poświęcili swe życie dla ojczyzny, ale: – Niestety coraz częściej dochodzi do pomówień na Ich temat oraz do niszczenia miejsc pamięci, poświęconych tym wybitnym synom polskiej ziemi. (…). Prosimy o Państwa pomoc w uchwyceniu każdego przypadku naruszenia dobrego imienia wielkich Polaków. Zachęcamy do dołączenia do naszej sieci – społeczności osób, którym bliskie jest nauczanie św. Jana Pawła II oraz Kard. Stefana Wyszyńskiego – apelują strażnicy polskiej moralności. Następnie pojawia się okienko we wdzięcznym opisie „zgłoś zniesławienie”. A gdy się w nie kliknie serwis oczekuje podania swoich danych i adresu mailowego oraz opisania do czego, gdzie i w jaki sposób doszło, najlepiej z dowodem w postaci filmu, zdjęcia itd. Jak się należy domyślać dzielni ludzie z OI nie zbierają takich donosów sobie a muzom. Chcą, by ludzie, którzy nie są entuzjastami wspomnianych polskich duchownych byli przykładnie karani i podobno już pracują nad projektem aktu prawnego, na którego podstawie można by karać za to, że ktoś polskiego papieża i prymasa nie podziwia. Jest całkiem zrozumiałe, że OI chciałoby jakoś zatrzeć wrażenie po skandalu w swoich szeregach i to w trakcie kampanii rozwodowej, ale to chyba nie był najlepszy sposób na to. Internauci mają nie lada bekę z OI – jak niektórzy chwalą się w Internecie – zamiast oczekiwanych zgłoszeń dotyczących wspomnianych duchownych wysyłają OI memy związane z romansem dwojga członków tej szacownej organizacji. Jak to młodzież mówi – coś z tą akcją nie „pykło” . A wydawało się, że OI już bardziej ośmieszyć się nie może …
Redaktor Monika Kamińska



22 Responses to "Ordo Iuris – coś w tej firmie znów nie „pykło”"