Orzecznik to ma klawe życie

Anna-Moraniec1Według Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń 2014, stanowisko naczelnego lekarza ZUS gwarantuje wynagrodzenie zasadnicze w wysokości co najmniej 5000 zł. Maksymalna pensja na tym stanowisku dochodzi nawet do 16000 brutto bez dodatków.

Niewiele niższe wynagrodzenie przewidziane jest dla głównego lekarza orzecznika oddziału Zakładu – mieści się ono w przedziale od 4000 do 13000 zł. Natomiast faktyczna średnia pensja zasadnicza dla tego stanowiska wynosi 8992 zł. Lekarze: inspektor nadzoru orzecznictwa lekarskiego, orzecznik oddziału oraz członek komisji lekarskiej zarabiają przeciętnie 6 226 zł, jednakże maksymalne wynagrodzenie może osiągnąć pułap nawet 10000 zł. Lekarze nie wchodzący w skład komisji lekarskiej zarabiają średnio 5730 zł.

To całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że zadaniem pracujących w ZUS lekarzy jest przede wszystkim orzekanie o niezdolności do pracy. Nie muszą godzinami stać przy stole operacyjnym, brać dodatkowych, świątecznych dyżurów, żeby dorobić, użerać się z tłumem zniecierpliwionych przedłużającym się oczekiwaniem na wizytę chorych. On jest jak pan i władca, to on dyktuje warunki, wyznacza godzinę przyjęć. Jednym podpisem daje i odbiera ludziom prawo do kilkusetzłotowej renty. Do niego pacjent nie podskoczy. Wie, że nawet jak teraz mu się udało, to wróci tu najpóźniej za trzy lata, by znowu lekarz orzecznik sprawdził, czy serce po zawale aby nie zaczęło mu lepiej pracować, czy aby nie przestała dokuczać mu amputowana noga, czy niewidzące oko nagle nie zaczęło widzieć podwójnie. Przecież z osoby całkowicie niezdolnej do pracy zawsze może stać się osobą z adnotacją odbierającą wszystko „nie jest Pan/Pani całkowicie niezdolny/a do pracy” Nawet gdy jest to osoba ze stopniem niepełnosprawności wymagającym opieki i pomocy ze względu na niezdolność do samodzielnej egzystencji. Żeby nie być całkowicie niezdolnym do pracy, nie trzeba zaś deklarować braku jednej nogi czy oka, bo zawsze można wykonywać inny niż dotychczas zawód. Lekarza orzecznika nie obchodzi przecież, że pracy nie ma nawet dla zdrowych, młodych osób. Z relacji czynnych rencistów wynika, że przybijając pieczątkę często nie patrzy nawet na chorego. Nie śmiem myśleć, że czasem nie zagląda nawet do historii choroby, choć sądząc po liczbie pozytywnie zaopiniowanych odwołań, taka opcja wchodzi w grę.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.