Orzecznik „uzdrowił” schorowanego mężczyznę

- Minął dopiero rok od amputacji nogi, jestem starszy i bardziej chory, a orzecznik już mnie uzdrowił i odebrał prawo do opiekuna - mówi Franciszek Stawarz. Fot. Paweł Bialic
– Minął dopiero rok od amputacji nogi, jestem starszy i bardziej chory, a orzecznik już mnie uzdrowił i odebrał prawo do opiekuna – mówi Franciszek Stawarz. Fot. Paweł Bialic

CZUDEC, STRZYŻÓW. U 72-letniego mężczyzny, wymagającego pomocy w codziennej egzystencji, lekarz dopatrzył się poprawy zdrowia i odebrał mu opiekuna.

– W czerwcu 2014 roku amputowano mi nogę w połowie uda. Lekarz uznał, że nie nadaję się do żadnej pracy oraz samodzielnej egzystencji i wymagam stałej, długotrwałej opieki. Przyznał mi też stopień niepełnosprawności w stopniu znacznym. Syn zwolnił się z pracy, żeby się mną zająć i został moim opiekunem – mówi z żalem Franciszek Stawarz z Czudca.

– Jakież było moje zdziwienie, kiedy na sierpniowej komisji w tym roku lekarz orzecznik „zobaczył” u mnie (patrząc tylko w papiery) znaczną poprawę i zmienił mi stopień niepełnosprawności na umiarkowany. Nie wiem czy kikut mi odrósł, czy co? – rozkłada bezradnie ręce pan Franciszek.

Pan Franciszek jest rozżalony tym bardziej, że na stole leży skierowanie do chirurga naczyniowego, który już we wrześniu ma zająć się jego drugą nogą. Boi się, że leczenie, tak jak poprzednio, może skończyć się tym samym, czyli amputacją drugiej nogi.

– Może orzecznik na to czeka, może znowu na rok czy dwa przyzna mi prawo do pomocy? I żeby chociaż chodziło o jakieś nie wiadomo jakie pieniądze. Syn zrezygnował z pracy zarobkowej dla 520 zł zasiłku dla opiekuna niepełnosprawnego ojca. I nawet to mu zabrano, a przecież bez niego jestem uziemiony, bo nawet na wózku nie wyjadę na ogród. Pomocy potrzebuję na co dzień, a żona nie da rady sama, ma 71 lat i jest chora – dodaje pan Franciszek.

Im starszy i bardziej niezaradny,tym zdrowszy
Sprawa jest faktycznie ciekawa, bo pan Stawarz umiarkowany stopień niepełnosprawności miał od kilku lat. – Miałem wtedy dwie nogi i mogłem pracować w zakładzie pracy chronionej. Teraz mam jedną nogę amputowaną i drugą zagrożoną amputacją, jestem starszy o kolejny rok, a z papierów wynika, że jestem zdrowszy -czy to nie absurd? -pyta mężczyzna.

Z podobnym pytaniem zwróciliśmy się do organu orzekającego o niepełnosprawności pana Franciszka. -Nie mogę, nie mam prawa komentować decyzji lekarza, który orzeka według obowiązujących go standardów i w oparciu o certyfikaty potwierdzające jego uprawnienia. Jeżeli pan Franciszek nie zgadza się z orzeczeniem, a oczywiście prawo się odwołać -ajpierw do Wojewódzkiego Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności, a jeżeli on nie zmieni decyzji, do sądu. Pan Franciszek został poinformowany o tym trybie -mówi Magdalena Łuszczarz, przewodnicząca Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Strzyżowie.

Anna Moraniec

12 Responses to "Orzecznik „uzdrowił” schorowanego mężczyznę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.