
23-latka w oczekiwaniu na proces za kratami rozbiła telewizor i zaatakowała strażniczkę więzienną. Wszyscy sędziowie Sądu Okręgowego z Tarnobrzega wyłączyli się z rozpoznania jej sprawy.
Siedem miesięcy po zabójstwie 47-letniej nauczycielki ze Stalowej Woli, oskarżona o zbrodnię córka kobiety przebywa obecnie w krakowskim Areszcie Śledczym. Jak ustaliliśmy, 23-latka nie czeka pokornie na proces. A służby więzienne mają z nią sporo kłopotów.
Śmierć cenionej i lubianej w Stalowej Woli nauczycielki wstrząsnęła Podkarpaciem w ostatnim dniu ubiegłego roku szkolnego. Uczniowie i nauczyciele ze szkoły, w której pracowała śp. Izabella B., właśnie szykowali się do uroczystej akademii. Świadectwa były już wypisane, dzieci przybyły do szkoły odświętnie ubrane. Miały tylko pożegnać się z panią i mogły cieszyć się wakacjami. Niestety, scenariusz ten po nocnych wydarzeniach z 27 na 28 czerwca ub. roku legł w gruzach.
Kłótnia matki i córki
Jak wynika z ustaleń śledztwa, do tragedii doszło w mieszkaniu 47-letniej nauczycielki.
Córka kobiety wróciła do domu około 1 w nocy. Między 23-latką a jej matką miało dojść do kłótni. Kobieta miała pretensje do córki, że ta źle się prowadzi i marnuje sobie życie. Nie pierwszy raz miała wytknąć córce to, że ta źle zrobiła, rzucając studia, że zażywa narkotyki, że obraca się w złym towarzystwie.
Młoda stalowowolanka od dawna buntowała się przeciwko matce i nie przejmowała się radami, które dawała jej rodzicielka. Feralnej nocy coś w dziewczynie pękło. Wpadła w szał. Na pewno wpływ na jej zachowanie miały także zażyte środki odurzające. Późniejsze badania wykazały obecność w jej krwi narkotyku – marihuany lub haszyszu.
Z relacji 23-latki wynika, że gdy matka zwracała jej uwagę, ona poszła do pokoju. Co działo się wówczas w głowie młodej kobiety, nie wiadomo, ale faktem jest, że wyszła ona po około półgodzinie do matki z zamiarem odebrania jej życia.
Postanowiła, że zabije
Jak ustalono, 23-latka złapała matkę obiema rękami za szyję i zaczęła dusić. Napastniczka przewróciła rodzicielkę na podłogę i siadła na jej brzuchu. Znów zacisnęła na kilka minut ręce na szyi matki. Puściła, gdy 47-latka przestała się bronić. By mieć pewność, że matka nie żyje, po chwili sprawczyni jeszcze przez kilka minut zaciskała dłonie na jej szyi.
Zanim 47-latka oddała ostatnie tchnienie, próbowała wzywać pomocy. Podobno otworzyła nawet drzwi na klatkę i wołała sąsiadów, by ci jej pomogli, ale że krzyki z domu nauczycielki było słychać już nieraz, nikt nie zareagował na kolejną awanturę. Prawdopodobnie, gdyby nie to znieczulenie, tej akurat nocy, kobiecie można było uratować życie. Wystarczyło przerwać awanturę. Uspokoić opętaną złością 23-latkę.
Po dokonaniu zbrodni, 23-latka uspokoiła się sama. Wyszła z domu i zgłosiła się na komendę, gdzie opowiedziała, co się stało i wskazała mieszkanie, w którym pozostawiła zwłoki matki.
Agresja za kratami
Śledztwo w sprawie zabójstwa nauczycielki trwa już ponad siedem miesięcy. Od chwili zgłoszenia się do komendy, 23-latka przebywa w areszcie tymczasowym. W ocenie biegłych lekarzy psychiatrów, stalowowolanka w krytycznym momencie miała ograniczoną poczytalność. Ma także zaburzoną osobowość i skłonność do używania środków odurzających.
Kobieta najpierw trafiła do Aresztu Śledczego w Nisku. To zaledwie kilka kilometrów od Stalowej Woli. W placówce przebywa obecnie kilkadziesiąt kobiet. Są wśród nich skazane za zbrodnie przeciwko życiu i przestępstwa mniejszego kalibru. Oskarżona o zabójstwo matki nie miała opinii skruszonej. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, ma problem z panowaniem nad sobą. W niżańskim areszcie zdarzyło się jej także rozbić telewizor, z którego osadzone mają prawo korzystać. Obecnie kobieta przeniesiona została do Aresztu Śledczego w Krakowie. Tam także jej zachowanie nie poprawiło się. Kobieta zaatakowała tam strażniczkę więzienną. O zaistniałej sytuacji został już powiadomiony Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu, na wniosek którego kobieta przebywa w tymczasowym areszcie.
Nie chcą jej sądzić
Sprawa 23-latki ze Stalowej Woli dla tarnobrzeskiego wymiaru sprawiedliwości nie jest sprawą typową. Na terenie jego jurysdykcji już dawno nie toczył się proces matkobójczyni. Proces stalowowolanki może jednak w ogóle nie trafić na wokandę SO w Tarnobrzegu, gdyż jak się dowiedzieliśmy, wszyscy sędziowie orzekając w tym sądzie wyłączyli się z rozpatrywania tej sprawy z powodu powinowactwa, jakie łączy oskarżoną z jednym z sędziów tegoż okręgu.
Jak się dowiedzieliśmy, zamordowana 47-latka była szwagierką jednego z sędziów SO w Tarnobrzegu, a co za tym idzie, oskarżona jest członkiem jego rodziny. Sędziowie zdecydowali, że by nie budzić żadnych wątpliwości w kwestii stronniczości, wystąpią o wyłączenie ich z rozpatrywania tej sprawy i trzy tygodnie temu wysłali odpowiednie wnioski do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Jeśli sąd przychyli się do ich wniosków, to proces o zabójstwo 47-latki będzie toczył się przed jednym z trzech pozostałych sądów okręgowych podlegających rzeszowskiej apelacji: SO w Rzeszowie, SO w Krośnie lub SO w Przemyślu.
23-latce za zabójstwo grozi kara od 8 do 15, 25 lub dożywotnie pozbawienie wolności.
Małgorzata Rokoszewska



8 Responses to "Oskarżona o zabójstwo matki rozrabia za kratami"