
w Rzeszowie oczyścił go z pierwszego zarzutu, a Sąd Najwyższy uznał, że nie jest także winny drugiego.
5-letni koszmar 69-latka wreszcie się skończył. Fot. Bogdan Myśliwiec
Sąd Najwyższy uniewinnił 69-letniego Zenona K. od ostatniego z zarzutów, który ciążył na nim w związku z potrójnym zabójstwem, do jakiego doszło 5 lat temu w Stalowej Woli. Wcześniej Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uznał go winnym i skazał na 25 lat więzienia. Mężczyzna spędził w więzieniu 2 lata
i 9 miesięcy.
Szokujący zwrot w procesie Zenona K. ze Stalowej Woli, który od listopada 2015 roku przebywał w areszcie jako podejrzany, a następnie skazany za potrójne zabójstwo, miał miejsce już w 2018 roku. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uznał 67-letniego wówczas mężczyznę niewinnym zarzucanych mu czynów, uchylił dotychczasowy areszt i zwolnił do domu. „Jest pan wolnym człowiekiem” – usłyszał wtedy od sędziego Zenon K., który decyzją Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu miał spędzić w więzieniu 25 lat.
Trzech denatów w dwóch mieszkaniach
Przypomnijmy; sprawa Zenona K. wstrząsnęła regionem w listopadzie 2015 roku. W bloku socjalnym, zwanym perszingiem, doszło wówczas do potrójnego zabójstwa. Dwóch martwych mężczyzn znaleziono w mieszkaniu Zenona K. Ciało trzeciego denata leżało w mieszkaniu znajdującym się po sąsiedzku. Wszyscy zginęli od licznych ran kłutych. Śledczy zatrzymali w związku ze zbrodnią dwóch podejrzanych – 69-letniego obecnie Zenona K. i 32-letniego obecnie Krzysztofa S. Śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu. W wyniku jej ustaleń stwierdzono, że do potrójnego zabójstwa doszło 15 lub 16 listopada 2015 roku w trakcie libacji alkoholowej.
W akcie oskarżenia napisano, że pierwszy za nóż chwycił Zenon K. To on miał dźgać kolegów raz za razem, najpierw w swoim mieszkaniu, a potem w sąsiednim. Gdy 69-latek opadł z sił, zbrodni miał dokończył Krzysztof S.
Jeden do szpitala, drugi przed sąd
Prokuratura o dokonanie zbrodni oskarżyła obu mężczyzn, przed sądem stanął jednak tylko starszy. Wraz z aktem oskarżenia do tarnobrzeskiego Sądu Okręgowego skierowany został bowiem wniosek o umorzenie postępowania karnego wobec Krzysztofa S. W piśmie wniesiono o zastosowanie wobec niego środka zapobiegawczego w postaci umieszczenia go w zakładzie psychiatrycznym. Biegli stwierdzili u mężczyzny schizofrenię paranoidalną.
Po trwającym kilka miesięcy procesie, Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uznał Zenona K. winnym wszystkich trzech zbrodni i skazał go na 25 lat pozbawienia wolności, choć 69– latek do końca twierdził, że jest niewinny. Wyrok zaskarżył z pomocą obrońcy do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. W lipcu 2018 roku sprawa trafiła na wokandę i zakończyła się diametralnie innym rozstrzygnięciem niż w sądzie niższej instancji.
Jednak niewinny!
– Oskarżony został uniewinniony od zarzutu zabójstwa sąsiada oraz dwóch kolejnych mężczyzn znalezionych w jego mieszkaniu. Sąd uznał natomiast, że jest winny niepowiadomienia organów ścigania o odkryciu zwłok w jego mieszkaniu – mówił wówczas sędzia Piotr Moskwa, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który uczestniczył w sprawie odwoławczej. – W sprawie tej dopatrzyliśmy się wielu niezgodności i niedociągnięć. Okazało się np., że przybyły na miejsce zbrodni biegły nie wykonał wszystkich niezbędnych czynności. Stąd najpierw wskazał dłuższe okresy od zgonów, a potem je zawęził. Według sądu, odpowiedzialność za zbrodnię ponosi przebywający w zakładzie psychiatrycznym Krzysztof S. To on był widziany z zakrwawionym nożem na klatce bloku. On zadawał ciosy, które spowodowały śmierć ofiar. Zenon K. zadał jedynie 3-4 ciosów niepowodujących żadnych skutków i wyszedł z mieszkania.
Jak ustalił Sąd Apelacyjny, Zenona K. nagrały kamery monitoringu jednego ze stalowowolskich sklepów. Był on widziany na mieście 15 listopada 2015 roku około 21.30. W trakcie trwania tarnobrzeskiego procesu 69-latek mówił o tym, że wyszedł się przejść, a jak wrócił zastał w mieszkaniu dwóch denatów. On też, ale nie natychmiast, ale dopiero po jakimś czasie poprosił osobę niezwiązaną ze zdarzeniami o wykonanie telefonu na pogotowie.
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie skazał Zenona K. za niepowiadomienie organów ściągania na 2 lata i 9 miesięcy pozbawienia wolności, zaliczył mu na poczet kary okres dotychczasowego aresztowania, areszt uchylił i zwolnił do domu. „Jest pan wolnym człowiekiem” – usłyszał Zenon K. po tym, jak jeszcze kilka chwil wcześniej ciążył na nim wyrok 25 lat pozbawienia wolności.
Obrońca walczył do końca
Wyrok był prawomocny, ale do Sądu Najwyższego wpłynęły w jego sprawie dwa wnioski o kasację. Pierwszą złożyła tarnobrzeska Prokuratura Okręgowa, która wnosiła o skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przed sądem I instancji. Drugą obrońca z urzędu, który od początku prowadził sprawę mieszkańca Stalowej Woli. Mecenas Paweł Wilkutowski wnosił o całkowite uniewinnienie swojego klienta.
9 grudnia br. przed Sądem Najwyższym zapadł ostateczny wyrok w tej sprawie. SN uznał, że Zenon K. nie tylko nie odpowiada za śmierć trzech mężczyzn, ale nie jest także winny niepowiadomienia o zabójstwie organów ścigania. Orzeczenie jest ostateczne i kończy koszmar, który trwał dla Zenona K. 5 lat.
mrok


