Oskarżony o oszustwo stanie przed sądem

- Skierowaliśmy akt oskarżenia przeciw markowi D. do Sadu Okręgowego w Rzeszowie - mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejowej w Dębicy. - Teraz pozostaje czekać na wyrok. Fot. Artur Getler
– Skierowaliśmy akt oskarżenia przeciw markowi D. do Sadu Okręgowego w Rzeszowie – mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejowej w Dębicy. – Teraz pozostaje czekać na wyrok. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Marek D. został oskarżony o oszukanie mieszkańca Dębicy na 300 tys. zł i nakłanianie go do popełnienia przestępstwa.

Mężczyzna podejrzany o oszukanie dębiczanina na ponad 300 tys. zł został oskarżony. Dębicka prokuratura skieruje sprawę do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Jak mówią śledczy badający sprawę, historia opowiedziana przez oszukanego Roberta P. jest tak nieprawdopodobna, że aż trudno uwierzyć, by mógł ją zmyślić.

Pod koniec października opisaliśmy sprawę oszukanego 34-letniego Roberta P. z Dębicy. Sprawcą oszustwa miał być Marek D., 56-letni gdańszczanin, który przez wiele miesięcy pozostawał nieuchwytny. Miał on nie tylko przywłaszczyć sobie wart 260 tys. samochód, ale jeszcze wyłudzić spore sumy pieniędzy i wplątać dębiczanina w składanie fałszywych zeznań.

W końcu Marek D. wpadł … w sądzie w Lęborku. Tam Marek D. składał zeznania jako świadek w innej sprawie. Policjanci grzecznie poczekali aż zezna swoje, po czym go aresztowali. Pełnomocnik mężczyzny miał krzyczeć, że to stalinowskie metody. Niezrażeni tym policjanci wyprowadzili gdańszczanina z sądu i pod opieką funkcjonariuszy doprowadzili go do prokuratury.

Według wersji pokrzywdzonego, Marek D. miał pośredniczyć w sprzedaży samochodu marki Masserati należącego do 34-letniego Roberta P. z Dębicy. Robert P. przekazał gdańskiemu handlarzowi auto warte 260 tys. zł i 26 tys. zł zaliczki za pomoc w sprzedaży. Dębiczanin nie zobaczył już ani auta, ani pieniędzy.

Do tego gdańszczanin, powołując się na znajomości w radomskiej policji, miał go namówić do zgłoszenia fałszywej kradzieży auta. W ten sposób miał zarobić i na sprzedaży luksusowego auta i na odszkodowaniu za kradzież. Dębiczanin naiwnie się zgodził. Policjanci przyłapali Roberta P. na kłamstwie, za co został skazany. Oprócz tego handlarz z Gdańska wyłudził od Roberta P. jeszcze 32 tys. zł, które miał przeznaczyć na łapówki dla radomskich stróżów prawa, aby całą sprawę zatuszować. Oczywiście Marek D. nic nie załatwił i jak łatwo zgadnąć, przepadło wraz z nim auto za 265 tys. zł, zaliczka w wysokości 26 tys. i 32 tys. zł na rzekome łapówki.

Dopiero w październiku zawstydzony swoją naiwnością Robert P. opowiedział prokuraturze, jak padł ofiarą oszustwa i wtedy wszczęto śledztwo. Podejrzany Marek D. był poszukiwany listem gończym, w końcu organy ścigania dosięgły go w sądzie. Marek D. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i przedstawił swoją wersje wydarzeń. Prokuratura jednak nie dała mu wiary i sprawdziła jego wyjaśnienia. – Pewne poszlaki wskazują na to, że to słowa pokrzywdzonego są prawdziwe – mówi Jacek Żak, szef Prokuratury  Rejonowej w Dębicy.

Za zarzucane przestępstwa gdańszczaninowi grozi nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.