Oślepłem po operacji zaćmy w szpitalu

- Od zabiegu w 2013 roku nie widzę na oko, codziennie biorę krople mające „uśpić” bakterię, która odebrała mi widzenie. Jeżeli zaatakuje mój mózg, to umrę. A sprawa o odszkodowanie ciągle nie jest zakończona - mówi Tadeusz Sulikowski. Fot. Anna Moraniec
– Od zabiegu w 2013 roku nie widzę na oko, codziennie biorę krople mające „uśpić” bakterię, która odebrała mi widzenie. Jeżeli zaatakuje mój mózg, to umrę. A sprawa o odszkodowanie ciągle nie jest zakończona – mówi Tadeusz Sulikowski. Fot. Anna Moraniec

RZESZÓW. Starszy pan z Rzeszowa stracił wzrok, a teraz musi jeszcze zapłacić 3,5 tys. zł za opinię biegłych.

– Dlaczego osoba tak tragicznie poszkodowana, bo utratą wzroku, ma pokryć koszt opinii biegłych, której nawet nie zna? Powinno być to chyba obciążeniem dla sprawcy szkody, a nie dla mnie – mówi Tadeusz Sulikowski, z Rzeszowa, u którego w 2013 roku podczas rutynowego zabiegu usuwania zaćmy doszło do groźnego dla zdrowia zakażenia gałki ocznej pałeczką ropy błękitnej, w wyniku którego stracił wzrok.

88-letni mężczyzna mówi, że do dziś nie może sobie darować, że dał się wtedy zoperować. – Gdyby nie to, nadal byłbym czynnym człowiekiem z obuocznym widzeniem, a tak – macha ręką.

Trudno mu także zrozumieć to, co działo się po zdarzeniu. – Kiedy okazało się, że bakterię wszczepiono nam w czasie operacji („Rzeszowski sanepid przekazał do Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez podmiot leczniczy: Polsko-Niemieckiej Kliniki Chirurgii Oka w Mysłowicach, który wykonywał zabiegi okulistyczne w Szpitalu Specjalistycznym PRO-FAMILIA w Rzeszowie, w trakcie których doszło do zakażenia gałki ocznej u 6 pacjentów”) myśleliśmy, że nie będziemy mieli kłopotów z uzyskaniem odszkodowania za tak dużą stratę zdrowia. Szpital zresztą był tym zainteresowany, 15 lutego 2015 roku zorganizował spotkanie z firmą ubezpieczającą podmiot wykonujący zabiegi. Niestety, ten zaproponował po 30 tys. zł. To za mało za utratę widzenia, wiec się nie zgodziliśmy – mówi Sulikowski.

Sprawa trafiła do sądu
Chcieli złożyć pozew zbiorowy, ale sąd się na to nie zgodził. – Ostatnie posiedzenie w mojej sprawie odbyło się 9 lutego 2016 roku, sąd zapoznał się z zeznaniami świadków i zapowiedział powołanie biegłych, jakby opinia zlecona przez prokuraturę, z której wynika jasno, że „Polsko-Niemieckie Kliniki Chirurgii Oka mogły przyczynić się do zakażenia pacjentów bakterią Pseudomonas aeruginosa, ponieważ nie wdrożono i nie stosowano procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami oraz chorobami zakaźnymi, jak również nie przestrzegano wymagań higieniczno-sanitarnych”, była dla niego niewiarygodna lub niewystarczająca. Teraz słyszę, że muszę za to zapłacić całe 3,5 tys. zł – mówi rozgoryczony mężczyzna.

– Pacjenta nie powinno interesować, kto zawinił – szpital, w którym doszło do zdarzenia, czy placówka wynajmująca w tym szpitalu blok operacyjny. Skoro stwierdzono, że do zakażenia doszło podczas zabiegu, to poszkodowani powinni dostać pieniądze. Sąd powinien obciążyć placówkę/placówki, które ewentualnie powinny podzielić się kosztami. Zwłoka, granie na czas nie powinno mieć miejsca w żadnym wypadku, tym bardziej że sprawa dotyczy osób w podeszłym wieku – mówi Maciej Szymański, prezes zarządu Instytutu Badań Sektorów Medycznych i Motoryzacyjnych we Wrocławiu.

Anna Moraniec

5 Responses to "Oślepłem po operacji zaćmy w szpitalu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.