Ostatni mecz trenera Szydełki

Po 47 meczach w roli trenera Resovii, Szymon Szydełko żegna się z klubem z ul. Wyspiańskiego. Fot. Paweł Bialic
Po 47 meczach w roli trenera Resovii, Szymon Szydełko żegna się z klubem z ul. Wyspiańskiego. Fot. Paweł Bialic

RESOVIA – MOTOR LUBLIN. Pyrrusowe zwycięstwo gości. Do II ligi awansowała Garbarnia Kraków.

Smutek, złość i rozczarowanie malowały się na twarzach schodzących do szatni piłkarzy i trenerów z Rzeszowa i Lublina. Motor zostaje w III lidze, Resovia musi szukać nowego trenera, bo Szymon Szydełko nie porozumiał się z działaczami.

– Nie dogadaliśmy się w kwestiach finansowych – sprecyzował Szydełko na konferencji prasowej, dociskany przez dziennikarzy. – To była piękna przygoda, choć czuję lekki niedosyt. Mimo wszystko mogliśmy osiągnąć nieco więcej. Mam nadzieję, że z tej lekcji Resovia wyciągnie wnioski. Życzę klubowi, by się rozwijał i dziękuję za te półtora roku.

33-letni szkoleniowiec prowadził drużynę „pasiaków” w 47 ligowych meczach, zajmując na koniec sezonu najpierw 3., a teraz 5. miejsce. Apetyty pewnie były większe, jak to przy Wyspiańskiego, ale uczciwie trzeba przyznać, że Resovię wyprzedziły zespoły mocniejsze kadrowo i finansowo. Na boisku nie zawsze widać było różnicę, choć w sobotę – owszem. Co prawda mistrzowie wiosny z Lublina pierwszą bramkę zdobyli w kontrowersyjnych okolicznościach (napastnik Motoru poturbował bramkarza gospodarzy), ale ich przewaga nie podlegała dyskusji. Podopieczni Marcina Sasala grali szybko, z pomysłem i zapałem. Po cichu wierzyli w szczęśliwy scenariusz, jednak pod Wawelem cud się nie wydarzył. Unia Tarnów przegrała z Garbarnią i to ekipa Mirosława Hajdo (były trener Resovii) otwierała szampany. – Przyjeżdżając do Rzeszowa mieliśmy cień nadziei na awans. Nie udało się, spróbujemy w następnym sezonie. Na końcowym wyniku zaważyła kiepska pierwsza runda, bo w drugiej graliśmy jak z nut. Zdobyliśmy 43 punkty, straciliśmy tylko pięć – widać było, że ta wyliczanka kosztuje trenera Motoru mnóstwo wysiłku. Jego zespół koncertowo pokpił sprawę na tydzień przed wyprawą do Rzeszowa, doznając klęski w Radzyniu Podlaskim (1-4). Jedyna wiosenna porażka Motoru była zatem największą sensacją sezonu. Dlatego efektowne zwycięstwo nad Resovią miało dla żółto-biało-niebieskich tak bardzo gorzki smak.

„Pasiaki” z Motorem od zawsze miały na pieńku i przeważnie toczyły z tym rywalem zacięte boje. Tym razem same chęci nie wystarczyły. – Fizycznie nie ustępowaliśmy Motorowi, jakość była jednak po jego stronie. Szkoda, że gole traciliśmy po tak banalnych błędach – żałował Szydełko. Najbardziej jaskrawy przykład niekompetencji to ten z 57 minuty, gdy zawodnicy Resovii przyglądali się, jak Julien Tadrowski pakuje piłkę do pustej niemal bramki z 3 metra. Z wolnego dośrodkowywał Kamil Oziemczuk, który zasłużył na miano gracza meczu.

RESOVIA 1
MOTOR Lublin 3
(0-2)
0-1 Paluch (32.), 0-2 Słotwiński (36.), 0-3 Tadrowski (57.), 1-3 Bieniasz (90.)
RESOVIA
: Pietryka – Żmuda, Domoń, Świst (59. Bieniasz), Barszczak, Staszczak, Kaliniec (79. Wiejak), Kmiotek, Frankiewicz, Pałys-Rydzik (59. Ogrodnik) – Dziedzic (46. Buczek)
MOTOR: Zając – Michota, Tadrowski, Gieraga, Słotwiński (80. Tkaczuk), Cholerzyński (69. Kamiński), Tymosiak, Majkowski (75. Stachyra), Oziemczuk (86. Szysz), Kaczmarek – Paluch.
Sędziował Damian Gawęcki (Kielce). Żółte kartki: Pietryka, Buczek – Majkowski, Słotwiński, Tymosiak. Widzów 700.

Tomasz Szeliga

6 Responses to "Ostatni mecz trenera Szydełki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.