
I RUNDA PUCHARU POLSKI. W czwartek losowanie par 1/16 finału. Biało-niebiescy mogą zagrać z Legią, Lechem albo Wisłą.
Po 18 latach Stal Rzeszów zagrała na własnym boisku z zespołem ekstraklasy. W 1996 roku nie sprostała Rakowowi Częstochowa, ale w środę wyrzuciła z Pucharu Polski Górnik Łęczna! Gola dającego zwycięstwo i awans do 1/16 finału strzelił w ostatniej akcji meczu, w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, Piotr Prędota.
Dla Górnika najważniejsza jest liga. W sobotę beniaminka ekstraklasy czeka ważny mecz z Zawiszą Bydgoszcz, więc trener Jurij Szatałow najlepszych piłkarzy oszczędzał. Kilku znanych zawodników na boisku jednak się zameldowało. Paweł Sasin, Veljko Nikitović, Marko Bajić czy Sebastian Szałachowski to bardzo doświadczeni gracze. Wspierała ich młodzież oraz tacy, którzy chcieliby w Polsce zakotwiczyć na dłużej, jak napastnik Shpetim Hasani, Albańczyk z Kosowa.
Zaczęło się zgodnie z planem, bo już w 16 minucie Miłosza Lewandowskiego pokonał Fedor Cernych. 23-letni pomocnik jest Litwinem urodzonym w Moskwie, który większość kariery spędził w… białoruskim Dnieprze Mohylew. Po objęciu prowadzenia Górnik spuścił z tonu. Podopieczni Szatałowa uwierzyli, że wygrają na stojąco i zostali ukarani. Po kapitalnej, koronkowej akcji i plasowanym strzale Michała Lisańczuka, gospodarze wyrównali. I od tego momentu to oni bardziej się podobali. Problem w tym, że nie kreowali sytuacji podbramkowych.
Okazji nie brakowało w II połowie Górnikowi. Strzelali Szałachowski, Nikitović i Marcin Kalkowski, ale bramkarz Stali jak magnes przyciągał piłki. Biało-niebiescy walczyli jednak do końca i za tę nieustępliwość zostali nagrodzeni. W 93. minucie zakotłowało się w polu karnym łęcznian, w końcu piłka trafiła pod nogi Piotra Prędoty, a ten nie zmarnował okazji!
Rzeszowianie wygrali, bo bardziej chcieli. Podkreślał to po meczu trener Górnika. – Na stojąco się meczu nie wygra. Jestem bardzo zły – denerwował się Szatałow.
W czwartek o godzinie 11.30 na Stadionie Narodowym w Warszawie odbędzie się losowanie par 1/16 finału PP. – Wszystko mi jedno, z kim teraz zagramy. Choć jak spaść, to z wysokiego konia, a kibice marzą zapewne o Legii Warszawa – uśmiechał się zadowolony Andrzej Szymański, opiekun Stali. – Przekonaliśmy się dziś, że ambicja i zaangażowanie popłacają. Ten zespół stać na bardzo wiele. Jak się walczy, to i szczęście dopisuje = dodał na koniec.
STAL Rzeszów 2
GÓRNIK Łęczna 1
(1-1)
0-1 Cernych (16.)
1-1 Lisańczuk (29.)
2-1 Prędota (90.)
STAL: Lewandowski – Drożdżal, Bednarczyk, Baran, Konrad Hus – Murawski, Lisańczuk, Jędryas, Maślany (87. Jakubowski) – Szczoczarz (68. Brocki), Prędota.
GÓRNIK: Prusak – Zawistowski, Bozić, Kalkowski, Sasin – Szałachowski, Nikitović, Pruchnik (46. Burzyński), Bajić (77. Dubicki), Cernych (60. Kalinowski) – Hasani.
Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź). Żółte kartki: Kalkowski, Nikitović. Widzów 400.
tsz





3 Responses to "Ostatnia akcja, gol i awans Stali!"