Jak wiadomo, człowiek o szerokich horyzontach nie ogląda tylko widoku ze swojego okna i rodzimej telewizji, tylko także podróżuje, dyskutuje z innymi i poznaje ich poglądy. Nie tak dawno mogliśmy się przekonać, jakie poglądy na temat Przemyśla ma jedna z ukraińskich stacji telewizyjnych. Pokazała ona materiał traktujący o tym, jak do Przemyśla przyjechała wycieczka złożona z członków stowarzyszenia „Nadsanie”.
Nic w tym dziwnego, że przyjechała do nas wycieczka z Ukrainy. Ale dalsza część materiału, dostępna na Youtube i opatrzona polskimi napisami tłumaczenia ukraińskiego tekstu jest już bardzo „ciekawa”. Dowiadujemy się bowiem, że wspomniana delegacja „Nadsania” odwiedziła etnicznie ukraińską ziemię, która odeszła do Polski. Przemyśl okazuje się, nie jest miastem królewskim, tylko książęcym, ale za to jest twierdzą i to bynajmniej nie austriacką, jak dotychczas sądziliśmy, ale ukraińskości i ostoją tejże od wieluset lat.
Filmik trafił na Facebooka i jak się należało spodziewać, wzbudził wiele emocji. A tymczasem w Przemyślu właśnie „podgrzewana” jest atmosfera mająca na celu ukazanie, jak to rdzenna miejscowa mniejszość ukraińska jest gnębiona. Najpierw z braku lepszego słowa teatralnie odwołano „Noc Kupały”, informując o tym napisami po polsku, potem pojawiły się głosy, że Ukraińcy w Przemyślu boją się wychodzić na ulicę z obawy przed bojówkami polskich nacjonalistów. Tymczasem, o dziwo, zupełnie nietrudno spotkać w Przemyślu Ukraińca. Spokojnie sobie tu zwiedzają, jak widać na tym filmiku, ale i uczą się, pracują, kupują i handlują. I jeśli ktoś ich ściga, to uprawnione do tego służby i to nie za ukraińskość, tylko za handel papierosami i alkoholem, dokładnie zresztą tak samo, jak Polaków trudniących się tym procederem.
Jak człowiek wybrałby się do takiego przykładowo Lwowa, to mógłby się przekonać, że tam Polacy traktowani są znacznie gorzej niż mniejszość ukraińska w Przemyślu. Na przykład ze swoich świątyń korzystać mogą tylko czasami, a pomniki ukraińskich nacjonalistów stawia się opodal polskich szkół. I bynajmniej państwo ukraińskie tak szczodrze polskich organizacji nie dotuje, jak dotuje Polska na przykład Związek Ukraińców w Polsce. Niech się może ukraińscy nacjonaliści – uwaga – nie utożsamiać z wszystkimi Ukraińcami, zastanowią, czy zwyczajnie propagując antypolskość w Polsce nie działają na szkodę swoich rodaków, Bogu ducha zresztą winnych.
Redaktor Monika Kamińska



34 Responses to "Ostoja ukraińskości „Preremysl”"