Oszuści wzięli na cel seniorów

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

Przestępcy oszukują starszych już nie tylko metodą „na wnuczka”. Seniorzy – strzeżcie się, bo oszuści czyhają na Wasze oszczędności.

Wciąż grasują oszuści podając się za wnuki, siostrzeńców, bratanków, innych członków rodziny, a ostatnio nawet za policjantów, urzędników, pracowników różnych instytucji. Ofiarami wyrachowanych naciągaczy padają bezbronne i ufne osoby starsze. Takich historii w naszym województwie odnotowano już setki. Seniorzy, strzeżcie się.

W ubiegłym tygodniu 70-letnia dębiczanka padła ofiarą oszusta, który zadzwonił do niej i przedstawił się jako bratanek jej zmarłego męża. Opowiedział jej historię, że zamierza kupić dom w Niemczech, ale w wyniku awarii systemu bankowego nie może podjąć z banku gotówki. Fałszywy bratanek tłumaczył, że potrzebuje pieniędzy szybko, by nikt nie kupił wymarzonego domu przed nim, a zaraz gdy bank naprawi usterkę, zwróci wszystkie pieniądze.

Wysłała pożyczone pieniądze
70-latka uwierzyła mężczyźnie, poszła do rodziny, pożyczyła 6 tys. zł i wysłała na wskazany adres przelewem pocztowym. Jeszcze tego samego dnia mężczyzna zadzwonił ponownie, podziękował i poprosił o więcej. Kobieta wzięła kredy w wysokości 16 tys. zł i również wysyłała gotówkę tą samą drogą. Oszust zadzwonił nazajutrz i znowu poprosił o pieniądze. Kobieta udała się do innego banku, by wziąć drugą pożyczkę, ale pracownica placówki bankowej sprawdzając historię kredytową i rozmawiając ze starszą panią nabrała podejrzeń, że mogła ona paść ofiarą oszusta.

Pieniądze „popłynęły” nad morze
Okazało się, że dwa przelewy pocztowe na łączną kwotę 22 tys. zł zostały odebrane w Pucku i Władysławowie. Odebrała je 27-letnia kobieta. Został zatrzymana przez policję, ale tłumaczyła, że pieniądze z poczty odbierała na zlecenie kogoś innego. Wskazana przez 27-latkę osoba wypiera się, by miała cokolwiek wspólnego z oszustwem. Policja bada tę sprawę. Natomiast 70-latka pozostała w bardzo trudnej sytuacji – wysłała oszustom wszystkie swoje pieniądze, zapożyczyła się u rodziny i wzięła kredy, którego nie ma czym spłacać.

Jak działają „przestępcze wnuki”?
Najpierw oszust wybiera osobę i gromadzi na jej temat informacje. Takie zbieranie może odbywać się na różne sposoby. Jest to obserwacja, jak i rozpytywanie o seniora wśród sąsiadów. Resztę potrzebnych informacji dostarcza często sama ofiara nieświadoma, że przez telefon rozmawia z przestępcą.

Następnie oszust dzwoni i przedstawia się jako członek rodziny: wnuczek, bratanek, kolega syna lub koleżanka córki. Po nawiązaniu kontaktu umiejętnie manipuluje rozmową, uzyskując cenne informacje. Przez telefon tłumaczy, że ktoś ważny dla słuchacza znalazł się w trudnej sytuacji życiowej, najczęściej jest to wypadek i pilnie potrzebuje pieniędzy na operację, czy też pokrycie szkód. Za każdym razem prosi o duże kwoty pieniędzy, ale zadowala go każda oferowana suma. Po odbiór gotówki wysyła swojego wspólnika lub kolegę. Modną wśród przestępców metodą są też ekspresowe przelewy pocztowe.

Wyłudzenia na miliony złotych
Statystyki są niepokojące: od 2006 roku stale rośnie liczba oszustw popełnianych metodą “na wnuczka”. W 2013 roku doszło do 1264 oszustw przeprowadzonych tą metodą, a łączne straty poniesione przez pokrzywdzonych wyniosły przeszło 11 mln złotych. Tylko w I półroczu 2014 roku odnotowano już 762 przestępstwa metodą “na wnuczka”, a łączne straty poniesione przez poszkodowanych sięgają 6 mln złotych. Nie jest to pełen obraz problemu.

Policja radzi
– Oszuści działający tą metodą są bezwzględni, gdyż wykorzystują dobre serce i łatwowierność najczęściej samotnie mieszkających starszych osób – mówi Jacek Bator, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy. – Przestępcy są pozbawieni skrupułów. Często, aby uniknąć takiego zagrożenia, wystarczy pamiętać o zwykłych środkach ostrożności.

– Należy sprawdzić, czy dzwonił prawdziwy krewny, oddzwaniając do niego lub kontaktując się z innymi członkami rodziny w tej sprawie – mówi Jacek Bator, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.

Metod na oszustwa jest wiele
Przestępcy sięgają po coraz to nowe, wyrafinowane metody. Rok temu na Śląsku jeden przestępców podawał się telefonicznie za policjanta drogówki. Rzekomy policjant oświadczył 80-latce, że jej syn miał wypadek drogowy i żeby nie trafić do aresztu, powinien wpłacić 27 tysięcy złotych gotówką. Po pieniądze miał zgłosić się wyznaczony mężczyzna. Kobieta uwierzyła i odpowiedziała, że pieniądze będzie miała przygotowane. Po upływie niespełna pół godziny do jej mieszkania zapukał mężczyzna. Kobieta wręczyła pieniądze. Mężczyzna wyszedł i po chwili wrócił twierdząc, że to za mało. Z uwagi na brak wskazanej kwoty kobieta poszła do sąsiadów z prośbą o pomoc. Czujność sąsiadów, którym sytuacja okazała się podejrzana, była dla starszej kobiety ratunkiem. Wezwali oni policjantów, jeden z patroli przyłapał oszusta na gorącym uczynku.

Udają policjantów tropiących wnuczka
Przestępcy posuwają się jeszcze dalej i udają policjantów, którzy tropią wnuczka oszusta i proszą seniora, by współpracował z przestępcą, bo jest to część policyjnej akcji mającej na celu schwytanie oszusta na gorącym uczynku.

W listopadzie tego roku ofiarą takiego przestępstwa padł zmanipulowany przez oszustów 78-latek z Warszawy, który przekazał jednemu z nich 30 tys. złotych. Wszystko zaczęło się jak zawsze w przestępstwach tego typu. Najpierw telefon rzekomego krewnego na numer stacjonarny do wybranej z książki telefonicznej osoby, prośba o wsparcie finansowe z uwagi na nagłe zdarzenie losowe, a chwilę później kolejne połączenie tym razem od fałszywego funkcjonariusza CBŚ.

Fałszywy policjant
Podszywający się pod policjanta mężczyzna poprosił pokrzywdzonego o współpracę w akcji wymierzonej w oszustów działających metodą “na wnuczka”. Fałszywy policjant tłumaczył, że krewny “Piotruś” to przestępca, którego policja namierzyła i poprosił seniora o pomoc. Ten podał oszustowi numer swojej komórki, by być z fałszywym funkcjonariuszem w stałym kontakcie.

78-latek w przeświadczeniu, że pomaga w rozbiciu szajki oszustów wykonywał wszystkie polecenia płynące ze słuchawki telefonu. Po zapewnieniu, że nie straci ani grosza, bo jest stale obserwowany, a fałszywy krewny zostanie ujęty w momencie przekazania pieniędzy, udał się do banku, gdzie z konta podjął 30 000 złotych, które chwilę później, na umówiony znak, podał na ulicy nieznanemu sobie mężczyźnie. Dopiero wtedy, kiedy mężczyzna zniknął wraz z gotówką i nie doszło do jego zatrzymania, 78-latek zorientował się, że został oszukany.

Trzeba być czujnym
Przestępcy podszywający się pod funkcjonariuszy podają wymyślone nazwiska, numery odznaki, stwarzają presję czasu, żeby senior nie miał czasu do namysłu, nawet straszą sankcjami prawnymi za brak współpracy. Prawdziwa policja tak nie postępuje. – W szczególności pamiętajmy o tym, że funkcjonariusze Policji nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie! Nigdy nie proszą też o przekazanie pieniędzy nieznanej osobie. Policjanci apelują, aby nie wdawać się w rozmowę z oszustem. Jeżeli nie wiemy jak zareagować, powiedzmy o podejrzanym telefonie komuś z bliskich.

Chrońmy seniorów
Rodziny osób starszych też powinny zadbać o bezpieczeństwo seniorów. – Powiedzmy im o zagrożeniach, uczulmy na opisywane przestępcze techniki, z których korzystają oszuści – mówi Jacek Bator. – Porozmawiajmy ze swoimi rodzicami bądź dziadkami o czyhających na nich zagrożeniach ze strony takich osób. Wpłyńmy na osoby starsze, by kontaktowały się z rodziną i pytały o radę.

Artur Getler

2 Responses to "Oszuści wzięli na cel seniorów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.