Oszust winny śmierci samobójcy

Mariusz M. został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Sąd uznał, że przestępstwo, którego dopuścił się oskarżony to klasyczne oszustwo, ale odpowiada on za coś znacznie więcej.

8 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, grzywnę, poniesienie kosztów sądowych i obowiązek zapłacenia szkody w wysokości blisko 230 tysięcy złotych orzekł we wtorek Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu wobec 59-letniego Mariusza M. Mężczyzna wyszukiwał nieporadnych życiowo oraz uzależnionych od alkoholu i obiecując spłatę pożyczek namawiał ich na branie wysokich kredytów.

Na liście pokrzywdzonych przez Mariusza M., których nazwiska znalazły się w akcie oskarżenia 59-letniego mieszkańca Tarnobrzega było czterech mężczyzn. Jeden z nich, który zaciągnął na rzecz Mariusza M. kredyty na ok. 115 tysięcy złotych już nie żyje. Zmarł na zawał serca. Drugi, wziął ok. 55 tysięcy złotych pożyczek i nie mogąc ich spłacać, odebrał sobie życie. Dramatyczne powody tej decyzji i mechanizm działania oszusta nagrał przed śmiercią na dyktafonie. To od jego „słów zza grobu” prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie i doprowadziła do skazania oszusta. Trzeci przyznał w sądzie, że nie ma za co żyć i myśli o odebraniu sobie życia.

We wtorek, sędzia Robert Pelewicz z Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu przyznał, że czyny Mariusza M. zasługują na szczególne potępienie. Mężczyzna przez cały okres trwania procesu nie przyznał się do winy, nie wykazał skruchy, nie można było u niego zauważyć choćby jednego ludzkiego odruchu, choć wysłuchał wielu dramatycznych zeznań pokrzywdzonych przez siebie osób i ich bliskich.

– Ofiary Mariusza M. nie były przypadkowe. Obserwował je i wybierał tych, którzy byli nieporadni życiowo ze względu na rozwój intelektualny, nadużywanie alkoholu lub całkowity brak rozeznania w kwestiach bankowych – mówił sędzia uzasadniając wysoki wyrok. – Oskarżony inicjował rozmowy, zdobywał zaufanie, stawiał alkohol, a następnie przystępował do namawiania na wzięcie pożyczek i kredytów. Sam alkoholu nie pił, nie był osobą biedną, miał nieruchomości, ale z wyłudzania kredytów na naiwne osoby uczynił sobie stałe źródło dochodu. Żaden z pokrzywdzonych ujętych w akcie oskarżenia, ale i świadków, którzy także padli ofiarą przestępczego mechanizmu oskarżonego nie był w stanie powiedzieć dlaczego zgodzić się brać pożyczki i na co były potrzebne pieniądze Mariuszowi M. Wszystkim natomiast obiecywał ustnie, że pożyczki spłaci, uspokajał, żeby się nie martwili. Z czasem natomiast zrywał kontakt i pożyczkobiorcy zostawali z ogromnymi kredytami sami.

– Może dla kogoś kwoty zaciągniętych kredytów nie będą uważane za ogromne. Dla kogoś kto zarabia dwa tysiące złotych, a ma do spłaty 100 tysięcy to jest to kwota ogromna – mówił sędzia Robert Pelewicz. – Taka właśnie ogromna kwota kredytu, którego nie był w stanie spłacić jeden z pokrzywdzonych, doprowadziła go na skraj rozpaczy. Do samobójstwa. Do życiowej tragedii.

Sąd uznał, że przestępstwo, którego dopuścił się oskarżony to klasyczne oszustwo, ale odpowiada on za coś więcej.

– Nie można tej sprawy rozpatrywać tylko w kategoriach gospodarczych, bo konsekwencją czynów oskarżonego jest sprawa kryminalna – nie krył sędzia Pelewicz. – Niniejszy wyrok służyć ma nie tylko wymierzeniu kary dla przestępcy, który dopuścił się szeregu oszust, ale mieć także wymiar społeczny i kształtować świadomość społeczeństwa. Nie może być przyzwolenia państwa na perfidne wykorzystywanie osób nieporadnych życiowo. Szybka i ostra reakcja państwa służyć ma ochronie pokrzywdzonych i uświadamiać brak bezkarności przestępców wykorzystujących naiwnych.

Oprócz kary pozbawienia wolności sąd orzekł wobec Mariusza M. karę 5 tys. zł grzywny, obowiązek naprawienia szkód w wysokości ok. 230 tysięcy złotych odpowiadających wysokości zaciągniętych kredytów bez uwzględnienia odsetek oraz zapłatę kosztów sądowych. Wyrok nie jest prawomocny i stronom przysługuje odwołanie się od niego do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.