Oto najgroźniejszy przestępca z Podkarpacia

Portret przygotowany przez laboratorium kryminalistyczne policji. Tak aktualnie może wyglądać 77-letni Marian Ozga. Fot. Archiwum policji
Portret przygotowany przez laboratorium kryminalistyczne policji. Tak aktualnie może wyglądać 77-letni Marian Ozga. Fot. Archiwum policji

LIPA, POW. STALOWOWOLSKI. – Ten człowiek nie ma skrupułów. Bez mrugnięcia okiem mógłby pozbawić życia kolejną osobę – przyznają pracujący nad tą sprawą policjanci.

– Wynosiłem ją płonącą z domu. Była tak spalona, że gdy wziąłem ją na ręce, jej skóra została mi na palcach – mówi o ofierze 78-letniego dziś Mariana Ozgi, mieszkańca Lipy, który przed laty spalił żywcem własną siostrę, sąsiad mężczyzny, który ratował ją wówczas z rozszalałych płomieni. Kobieta zmarła w męczarniach, a potwora, przez którego straciła życie do dziś nie udało się odnaleźć. Mężczyzna jest w pierwszej 10. top listy najgroźniejszych przestępców poszukiwanych przez polską policję. Gdzie ukrywa się bestia z Lipy? W miejscowości, w której doszło do tragedii huczy od domysłów.

Choć tamte tragiczne wydarzenia rozegrały się w Lipie 17 lat temu, mieszkańcy tej niewielkiej miejscowości pod Stalową Wolą przyznają, że takich potwornych scen jak wtedy, nigdy wcześniej, ani nigdy już później u nich nie było. Dramat 69-latki rozegrał się w nocy z 4 na 5 sierpnia 2001 r. – Było po godzinie 22 – wspomina sąsiad ofiary, naoczny świadek tamtych tragicznych wydarzeń. – Przybiegła do nas córka tej kobiety, krzycząc, żeby ratować, bo mama się pali. Wyskoczyłem z domu, wybiegł też szwagier i pobiegliśmy. Sąsiadka była w koszuli nocnej, płonęła. Wzięliśmy ją na ręce i wynieśliśmy z domu. Ułożyliśmy na ziemi. Żyła. Zmoczyliśmy prześcieradło i przykryliśmy ją nim. Po karetkę zadzwoniła chyba jej córka.

Nasz rozmówca zaczął gasić płonący dom. – Przy domu był kran, podłączyliśmy ze szwagrem wąż ogrodowy i zaczęliśmy polewać płomienie – opowiada mężczyzna. – W środku była jeszcze butla z gazem. Odkręciliśmy ją i wyrzuciliśmy na zewnątrz, żeby nie wybuchła. Po drugiej stronie ulicy stoi drewniany dom, w którym mieszkał syn tej spalonej kobiety. Jego też Marian chciał spalić. W środku były butelki z benzyną i knoty. Na szczęście pożar się nie rozniósł, było tylko okopcone.

Gdy poparzona 69-latka wiła się z bólu, a dom trawiły płomienie, Mariana Ozgi na miejscu już nie było. – Mówią, że złapał za rower i uciekł w las – wspomina nasz rozmówca.

Kłótnia o majątek
Żeby zrozumieć co było zarzewiem rodzinnego konfliktu, który zakończył się dramatem kobiety musimy cofnąć się do czasów poprzedzających tamte tragiczne wydarzenia.  Marian Ozga wyjechał z rodzinnej miejscowości do Warszawy. Imał się różnych zajęć. Był parkingowym, pracował też na budowie. Ponoć dużo pił. Po jakimś czasie wrócił do Lipy niby odmieniony – twierdził, skończył z piciem. Miał wtedy 61 lat. – Przygarnęła go siostra – opowiada nasz bohater. – Dali mu pokój w przybudówce. Znałem go, to nie był jakiś awanturnik. Jeździliśmy razem na mecze. Nie był agresywny, nie pił też na umór, normalny facet, dlatego nie może mi się w głowie pomieścić to co zrobił. Mówią że pokłócili się o majątek.

Marian Ozga twierdził, że należy mu się spadek po nieżyjących rodzicach. Tyle, że wcześniej się go zrzekł, a pieniądze ze spadku jego siostra podzieliła pomiędzy najbliższą rodzinę. Nie miała co mu dać, a Ozga coraz mocniej się ich domagał. Na tym tle dochodziło pomiędzy nimi do kłótni. Tamtej tragicznej nocy również o pokłócili się o pieniądze, a kłótnia przerodziła się w karczemną awanturę w trakcie której Ozga najpierw skatował siostrę, a następnie oblał ją benzyną i podpalił. Krzyki usłyszała córka kobiety, która przybiegła jej na ratunek. To na jej oczach zwyrodnialec przystawił płonącą zapalniczkę do ubrania kobiety, które nasączone było benzyną. Dziewczyna próbowała jej pomóc, ale gdy nie mogła sobie poradzić z oprawcą matki, pobiegła po pomoc do naszego rozmówcy. Ona również została wtedy dotkliwie poparzona, jednak przeżyła. Obrażenia siostry Ozgi były na tyle rozległe, że lekarzom nie udało się jej uratować. Zmarła w szpitalu.

Bestia „zniknęła”
Od czasu tragicznego zdarzenia Mariana Ozgi nikt już w Lipie nie widział. Został po nim tylko blady strach, który padł na mieszkańców i domysły dokąd mógł uciec, co się z nim stało, czy może wrócić do rodzinnej miejscowości i znów kogoś podpalić. – Od razu po tej zbrodni poszła plotka, że Marian że ukrywa się w lesie z bronią i ludzie bali się chodzić w obawie że ich też zaatakuje – opowiada mieszkanka Lipy.– Potem już mówili, że uciekł z powrotem do Warszawy, potem znowu, że wyjechał do Francji – dodaje.

I choć policjanci robili co mogli, by go odszukać i schwytać, a prokuratura wydała za nim list gończy, nie udało im się podjąć żadnego tropu. Gdy poszukiwania nie przyniosły efektów, śledczy wystąpili o Europejski Nakaz Aresztowania. Marian Ozga trafił też na top listę najniebezpieczniejszych przestępców w kraju. Poszukiwania utrudnia też fakt, że policjanci nie posiadają w swojej bazie danych odcisków palców Mariana Ozgi. Są też w posiadaniu tylko jednego jego zdjęcia.  Na jego bazie rok temu wykonano progresję wiekową która przedstawia jak Ozga może wyglądać aktualnie – w wieku 77 lat. Policjanci opublikowali portret w nadziei, że może przyczyni się to do jego schwytania Przełom w tej sprawie jednak nie nastąpił. Zagadka zniknięcia Mariana Ozgi wciąż pozostaje nie rozwiązana.

– Ze trzy lata temu rozmawiałem z synem tej spalonej kobiety – opowiada mężczyzna, który ratował siostrę Ozgi –  Pytam: wiesz coś na temat wujka? A on mi na to, że ślad po nim zaginął.

Co się więc z nim mogło stać? – pytamy mieszkańców Lipy. – Różnie mówią we wsi Jedni, że pewnie siedzi za granicą, że może założył tam rodzinę i śmieje się w wymiaru sprawiedliwości. Jeszcze inni mówią, że mógł wrócić do picia i się zapić bo dręczyły go wyrzuty sumienia. Zamordował przecież rodzoną siostrę, jak z tym żyć?! – komentuje starsza kobieta, którą spotykamy nieopodal domu w którym rozegrała się tragedia –  Są też i tacy, którzy twierdzą że może wrócić jeszcze do wsi i dalej się mścić, ale tak naprawdę to nikt nie wie co się mogło z nim stać. Na pewno za to co zrobił powinien teraz gnić w więzieniu –kończy się kobieta.

Katarzyna Szczyrek

8 Responses to "Oto najgroźniejszy przestępca z Podkarpacia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.