
PODKARPACIE. Resort szykuje rewolucję w publicznej służbie zdrowia.
– Obecnie NFZ refunduje soczewki zwijalne jednoogniskowe (standard). Osoby chcące mieć wszczepioną soczewkę wielogniskową lub toryczną, które pozwalają, oprócz usunięcia zaćmy, na skorygowanie innych wad wzroku, w tym astygmatyzmu, krótko- i dalekowzroczności, muszą wykonać zabieg prywatnie, płacąc i za zabieg, i za soczewkę, mimo że są ubezpieczeni. Publiczne placówki nie mogą bowiem pobierać żadnych pieniędzy poza kontraktem – mówi dr n. med. Aneta Lewicka-Chomont, wojewódzki konsultant w dziedzinie okulistyki, kierownik oddziału okulistyki w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1 w Rzeszowie.
Resort zdrowia chce z tym skończyć i proponuje, by soczewki potraktować jak leki czy pieluchomajtki: państwo zapłaci za nie zawsze, ale do pewnego limitu. Tańsze niż limit będą gratis, droższe będą dostępne z dopłatą, która obejmie tylko pieniądze przewyższające limit. Sam zabieg pozostanie bezpłatny, koszt w pełni pokryje fundusz.
Za dwa miesiące trafi do rządu Projekt ustawy o wyrobach medycznych, wprowadzający nowy mechanizm rozliczeń jest już prawie gotowy. Zakłada on, że podobnie jak przy lekach producenci będą wnioskować o objęcie refundacją ich produktów, a potem resort będzie sprawdzać ich jakość i negocjować cenę. Ustalona zostanie maksymalna cena urzędowa, a następnie limit, do którego NFZ zrefunduje wyrób.
Czy wiele osób będzie chciało dopłacić? – Chory powinien jasno wiedzieć, za co ma zapłacone i mieć możliwość dopłacenia do wybranej metody czy lepszej soczewki. Każdy z nas ma prawo walki o jak najlepszą jakość życia. W Polsce zaćmę ma 800 tys. osób, duża część z nich, mimo ograniczeń w widzeniu, funkcjonuje w społeczeństwie, często pracuje. Widząc słabo zagrażają swojemu zdrowiu i zdrowiu innych osób. Gdyby mogli dopłacić do soczewki o lepszym standardzie, nie stwarzaliby tego zagrożenia – mówi Małgorzata Pacholec, dyrektor Polskiego Związku Niewidomych.
Lepsze usługi NFZ. Za dopłatą Kilka lat temu taką możliwość oferowała część prywatnych klinik mających kontrakt z NFZ. Po kontroli w jednej z nich okazało się, że dopłacało aż 60 proc. pacjentów. Co ważne, placówka medyczna od pacjentów pobierała np. 950 zł za soczewki korygujące kosztujące na rynku ok. 1,2 tys. zł. Fundusz jednak zinterpretował przepisy w taki sposób, że każda dopłata jest nielegalna, oraz nałożył surowe kary, więc inni świadczeniodawcy z tego rozwiązania się wycofali. Podobne niejasności były w przypadku znieczuleń do porodów. NFZ twierdził, że jest ono w cenie świadczenia, ale szpitale pobierały opłaty, bo wycena nie starczała na anestezjologa. Tę sprawę rozwiązano w ten sposób, że znieczulenie jest opłacane osobno przez fundusz od lipca 2015 r.
Teraz ministerstwo proponuje nowy sposób myślenia: materiał używany w trakcie zabiegów będzie wyceniany osobno i można będzie do niego dopłacać. Podobnie w przypadku zabiegów ortopedycznych, wszczepiane materiały zostaną sfinansowane według tego samego schematu.
Anna Moraniec



12 Responses to "Pacjenci będą mogli dopłacić do soczewki"