
z interweniujących ratowników. FOT. DARIUSZ BOROWICZ / AGENCJA GAZETA
– To nie jest praca lekka, łatwa i przyjemna. Zdarzają się wyzwiska, szturchnięcia, a nawet agresja słowna i fizyczna ze strony pacjentów, i to nie tylko tych pijanych – opowiada Dominika, ratowniczka medyczna zatrudniona na oddziale ratunkowym jednego z powiatowych szpitali na Podkarpaciu.
Dominika (imię zmienione na prośbę rozmówczyni) od roku pracuje jako ratowniczka medyczna na SOR. Mimo że to niedługo, jak zapewnia, w tym czasie była świadkiem wielu sytuacji, w których bezpieczeństwo pracujących na oddziale ratowników i pielęgniarek było zagrożone. – Na wyzwiska kierowane w moją stronę przez pacjentów już nawet nie reaguję – przyznaje ratowniczka.
Wyzwiska, szturchanie, agresja
– Dochodziło też do sytuacji, w których pacjenci mi grozili. Kiedyś od mężczyzny w karetce, którego poinformowałam, że pobiorę mu wymaz do badania, usłyszałam, że jeśli będzie go to bolało, to „dostanę wpier..l”. Innym razem mężczyzna przewieziony na oddział szturchał mnie i popychał. Takich zdarzeń już nawet nie zgłaszam organom ścigania, bo gdybym faktycznie miała informować służby o każdym takim przypadku, więcej czasu spędzałabym na policji niż na oddziale – przyznaje.
Świadkami jednego z takich zdarzeń było dwóch funkcjonariuszy policji z miejscowej komendy. – Pacjent dotknął mnie w intymnym miejscu, policja wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej. Najgorsze jest to, że w zasadzie nie mamy narzędzi, aby reagować w takich sytuacjach. Możemy zadzwonić na policję, ale zanim funkcjonariusze przyjadą na miejsce, wiele może się wydarzyć. Ochrona też niewiele, moim zdaniem zmieni, przecież ochroniarz nie będzie za każdym z nas chodził po salach. Staramy się uspokajać pacjentów, nie eskalować ich agresji, ale przyznaję, że są momenty, kiedy zwyczajnie się boję – przyznaje Dominika.
Ochroniarz na SOR po brutalnym ataku
Do ataków na ratowników i pielęgniarki dochodzi coraz częściej. W jednym z ostatnich numerów Super Nowości opisywaliśmy brutalny atak na pielęgniarki pełniące dyżur na brzozowskim SOR-ze. 30-letni Piotr. B., który od dwóch godzin przebywał na oddziale i przez cały czas zachowywał się normlanie i spokojnie, nagle zaatakował stojakiem od kroplówki dwóch pacjentów i trzy pielęgniarki. Atak, jak relacjonował na łamach naszego dziennika prokurator Marcin Bobola z Prokuratury Rejonowej w Brzozowie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, miał bardzo dynamiczny i brutalny przebieg. Na nagraniu widać, jak mężczyzna bije pielęgniarki metalową rurką m.in. po głowie, ciągnie za włosy. Kobiety przebywają na zwolnieniach lekarskich.
– To pierwsza taka sytuacja, od kiedy kieruję pracą brzozowskiego szpitala – mówi dr Tomasz Kondraciuk, który od trzech lat szefuje brzozowskiemu szpitalowi. – Pracownicy oddziału ratunkowego niejedno widzieli, ale z taką agresją spotkali się po raz pierwszy. Zajście miało bardzo dynamiczny przebieg, nie sposób było przewidzieć i odpowiednio wcześnie wdrożyć odpowiednie środki zabezpieczające pacjenta i personel – przyznaje nasz rozmówca.
Po zajściu kierownictwo brzozowskiego szpitala na wniosek pracowników SOR dokupiło na oddział zestaw pasów magnetycznych do unieruchamiania pacjentów oraz kamerę, która zostanie zamontowana w jednym z pomieszczeń i pozwoli na bieżąco obserwować agresywnych pacjentów. – Rozważamy także zatrudnienie ochroniarza, jeśli taka będzie wola personelu. To w zasadzie wszystko, co możemy zrobić. Nie będziemy przecież wysyłać do pracy ludzi w zbrojach, czy badać pacjentów przez pancerną szybę. Jesteśmy, aby pomagać ludziom – podkreśla dyrektor Kondraciuk.
Agresja wobec ratowników
To nie jedyne takie zajście w przeciągu ostatnich miesięcy, w którym doszło do ataku na personel medyczny. Do niebezpiecznych sytuacji dochodzi także podczas interwencji ratowników w terenie. W październiku ubiegłego roku pijany 49-latek najpierw wezwał karetkę, a później zaatakował pogrzebaczem kuchennym jednego z interweniujących ratowników. Celował w głowę i twarz, przed poważnymi obrażeniami ratownika uchroniła przyłbica. W maju w Brzozowie pijany mężczyzna zaatakował w karetce ratownika, który próbował mu pomóc.
Surowsze kary dla sprawców
Każde takie zdarzenie, jak informuje prokurator Marcin Bobola, objęte jest monitoringiem Prokuratury Krajowej, a prokuratorzy są zobowiązani każdorazowo składać dokładne sprawozdania z takich zdarzeń. Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro, wydał prokuratorom specjalne rozporządzenie w sprawie zasad prowadzenia postępowań przygotowawczych o przestępstwa popełniane na szkodę pracujących w zespołach ratownictwa medycznego i na SOR.
Zobowiązał prokuratorów m.in. do niezwłocznego wszczynania i prowadzenia postępowań przygotowawczych z urzędu, oraz w przypadku, kiedy ofiara odniosła poważne obrażenia lub skutkujące rozstrojem zdrowia powyżej siedmiu dni, wnioskować o karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia.
Martyna Sokołowska



6 Responses to "Pacjenci biją medyków"