Pacjent lekarza zrównany z pacjentem weterynarza

Sędziowie postawili w jednym rzędzie pacjentów lekarzy medycyny, z pacjentami lekarzy weterynarii. tam rzeczywiście znajomość języka nie jest niezbędna – komentuje dr n. med. Wojciech Domka, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie. Fot. Anna Moraniec

– Ocena skutków wyroku będzie możliwa dopiero po zapoznaniu się z jego pisemnym uzasadnieniem. Dzisiaj można odnieść wrażenie, że sędziowie postawili w jednym rzędzie pacjentów lekarzy medycyny z pacjentami lekarzy weterynarii. tam rzeczywiście znajomość języka nie jest niezbędna – komentuje dr n. med. Wojciech Domka, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie.

W rozstrzygniętej przez sąd sprawie, chodzi o szczególny tryb zatrudniania lekarzy cudzoziemców spoza UE, który został ustanowiony w ustawie znowelizowanej w związku z pandemią COVID-19. Zgodnie z tymi przepisami, lekarz z kraju spoza Unii, może zostać zatrudniony w Polsce po uzyskaniu: potwierdzenia dyplomu przez polskiego konsula, zgody na wykonywanie zawodu wydanego przez ministra zdrowia oraz prawa do wykonywania zawodu przyznanego przez okręgową radę lekarską. Przed zmianami lekarze musieli nostryfikować dyplom.
Z nowymi rozwiązaniami nie zgodził się samorząd lekarski. W uchwale Naczelnej Rady Lekarskiej ustanowiono dodatkowe warunki, niezbędne do wydania pozwolenia na wykonywanie zawodu (PWZ). Zgodnie z nimi kandydaci spoza UE muszą dostarczyć dokumenty określające przebieg i czas trwania studiów oraz odbytego szkolenia specjalizacyjnego. Samorząd lekarski wymaga też potwierdzonej znajomości języka polskiego i orzeczenia o stanie zdrowia. Minister zdrowia Adam Niedzielski zaskarżył jednak tę uchwałę do Sądu Najwyższego, domagając się jej uchylenia. Według szefa resortu zdrowia, okręgowa rada lekarska nie powinna badać dokumentacji kandydata i prowadzić pełnego postępowania administracyjnego w przypadku wcześniejszego wydania przez ministra zgody na wykonywanie zawodu. W skardze za niezgodny z przepisami uznano też wymóg potwierdzenia znajomości języka polskiego i dostarczenia orzeczenia o stanie zdrowia kandydata wydanego przez lekarza medycyny pracy.

Porażka pacjentów i ochrony zdrowia

„Z wielkim rozczarowaniem przyjąłem treść wyroku Sądu Najwyższego” – pisze prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, na stronie internetowej NRL. W jego ocenie wyrok nie jest jednak porażką samorządu lekarskiego, a polskiego systemu ochrony zdrowia i w szczególności – pacjentów. „Naszą regulacją chcieliśmy zapewnić bezpieczeństwo polskim pacjentom poprzez taką interpretację nieprecyzyjnych, marnej jakości przepisów ustawy, która dając nowej grupie osób prawo do otrzymania prawa wykonywania zawodu, chroniłaby pacjentów i ich prawa do opieki medycznej, jakiej oczekują w Polsce tj. opieki medycznej zapewnianej przez odpowiednio wykształconego profesjonalistę, porozumiewającego się z pacjentem w języku polskim, nie angielskim, rosyjskim czy tajskim. Porozumiewającego się z pacjentem bez udziału tłumacza” – podkreśla prof. Matyja. Według niego, konsekwencje działań i zaniechań lekarzy na kanwie obowiązujących „wadliwych rozwiązań ustawowych” będą „obciążać sumienie ministra zdrowia” i „to on powinien wyjaśniać pacjentom, dlaczego będą mogli natrafić w szpitalach na lekarzy nieznających choćby słowa w języku polskim”. Prezes NRL podkreśla ponadto, że Sąd Najwyższy poprzez uznanie drugiego postanowienia „wskazał, że nawet Minister Zdrowia nie umie w sposób prawidłowy intepretować tworzonego przez siebie prawa”. „To nie wymaga już chyba dalszego komentarza” – podsumował.

Anna Moraniec

12 Responses to "Pacjent lekarza zrównany z pacjentem weterynarza"

Leave a Reply

Your email address will not be published.