
PODKARPACIE. Z powodu braku na rynku popularnego leku na nadciśnienie minister zdrowia zgodził się na sprowadzenie go z Bułgarii. Niestety, ulotki są pisane cyrylicą po bułgarsku.
Chodzi o lek isoptin SR 120 mg, za którym od kilku miesięcy pacjenci krążyli od apteki do apteki. Lek jest popularny wśród nadciśnieniowców, bo to specyfik, który pozwala na powolne, stopniowe uwalnianie czynnika obniżającego ciśnienie krwi. Niestety, nie ma swojego odpowiednika.
Aby umożliwić pacjentom kupienie leku, 21 października minister zdrowia wydał decyzję o sprowadzeniu isoptinu z Bułgarii w ramach importu równoległego. Na polski rynek dzięki temu trafiło 20 tys. opakowań leku. I tu zaczęły się kolejne problemy. Okazało się, że lek jest opisany cyrylicą po bułgarsku. Począwszy od opakowania, a skończywszy na ulotce. Nie ma ani jednego słowa na polsku.
Ulotki trzeba czytać
O konieczności czytania ulotek leków mówią i lekarze, i aptekarze. Jak jednak przeczytać coś, co napisano po bułgarsku? Czy zażywanie leku bez ulotki jest bezpieczne? Czy leki dopuszczone do sprzedaży w Polsce nie powinny mieć polskich opisów?
Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia ludzi może dopuścić do obrotu produkty lecznicze nawet nieposiadające pozwolenia. Tak też zrobiono w tym przypadku, a medykament został dopuszczony do obrotu w Polsce na czas określony. Resort wie o tym, że ulotki są w języku bułgarskim. Podmiot, który otrzymał stosowną zgodę umożliwiającą wprowadzenie produktu do obrotu na terytorium RP, poprosił wszystkich klientów hurtowych, którzy zakupili produkt leczniczy isoptin SR 120 mg w opakowaniach w języku bułgarskim, o poinformowanie wszystkich odbiorców o dostępności ulotki dla pacjenta w języku polskim pod linkiem internetowym www.pharmindex.pl.
Anna Moraniec


