
DĘBICA, MIELEC. Zamieszanie z pacjentem uciekinierem.
W ubiegłym tygodniu w Mielcu z dębickiej karetki oddalił się pacjent. Zarówno ratownicy z Mielca, jak i ratownik z Dębicy oraz policja twierdzą, że dotrzymali procedur, ale efekt był taki, że 67-letni mężczyzna przez kilka godzin przebywał na jednej z mieleckich posesji, a służby próbowały ustalić, kto ma się nim zająć.
We wtorek, 21 lipca, z dębickiego szpitala wyjechała karetka transportowa z jednym ratownikiem i trzema pacjentami. Pacjentów wieziono na badanie tomografem do Mielca, ponieważ w dębickim szpitalu tomograf się zepsuł. Na miejscu ratownik kolejno prowadził pacjentów na badanie. W pewnym momencie jeden z pacjentów nikomu nic nie mówiąc oddalił się.
– Nasz ratownik zawiadomił o zdarzeniu policję i dyspozytora mieleckiego pogotowia – mówi Przemysław Wojtys, dyrektor dębickiego szpitala. – W związku z tym, że miał pod opieką dwóch innych pacjentów, zdecydował się odwieźć ich do dębickiego szpitala, sądząc, że poszukiwaniem mężczyzny zajmie się policja.
Zgłoszenie jednak było nieprecyzyjne, bowiem policja była przekonana, że pacjent zbiegł z mieleckiego szpitala, a nie z transportu medycznego z Dębicy.
Pacjent odnalazł się kilka ulic dalej. Właściciel jednej z posesji poinformował służby o tym, że w pobliżu stoi mężczyzna z wenflonem w ręce. Na miejsce przybyła karetka.
Ratownicy gruntownie przebadali mężczyznę i stwierdzili, że nic mu nie dolega, więc nie kwalifikuje się do zabrania go karetką. Ponadto mężczyzna był kontaktowy, twierdził, że czuje się dobrze, nie chce do szpitala, i ma pieniądze na powrót do domu. Karetka odjechała, właściciel posesji wezwał policję.
Wezwana na miejsce policja, dysponując zgłoszeniem ratownika medycznego z Dębicy sugerującym, jakoby pacjent oddalił się medykom z Mielca, po raz kolejny wezwała mieleckie pogotowie, które nie stwierdziło pogorszenia się stanu zdrowia i wyjaśniło, że nie zgłaszało zaginięcia tej osoby. Nie mając podstaw do przewiezienia mężczyzny na odziała ratunkowy zostawili go w miejscu, gdzie przebywał.
– W tym czasie dyspozytorka mieleckiego pogotowia ustaliła, że mężczyzna znalazł się w Mielcu w ramach diagnostyki w szpitalu w Dębicy i zwróciła się do ekipy dębickiej, aby odebrała swojego pacjenta, który jednak zdecydował się z nimi wrócić do Dębicy – tłumaczy Aneta Dyka-Urbańska, rzecznik prasowy mieleckiego pogotowia. – Po wielu rozmowach z dyspozytorką z Mielcu ratownicy z Dębicy wrócili po swojego podopiecznego.
Artur Getler



3 Responses to "Pacjent uciekł z transportu medycznego, a karetka odjechała"