
W miniony piątek na równe nogi postawił łańcucką policję mieszkaniec pow. Przeworskiego, który uciekł ze szpitala zakaźnego w Łańcucie, gdzie leczeni są chorzy na COVID-19. W akcję poszukiwawczą zaangażowało się mnóstwo funkcjonariuszy, którzy musieli jak najszybciej odnaleźć uciekiniera. Sprawa była poważna, bowiem mężczyzna zakażony jest koronawirusem i mógł zagrozić innym.
– Informację o tym, że jeden z pacjentów oddalił się ze szpitala otrzymaliśmy około godz. 8.30 – mówi nam sierż. sztab. Wojciech Gruca, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Łańcucie.
Do miasta skierowano wszystkich dostępnych policjantów. Stworzono też patrol specjalny – dwaj funkcjonariusze, którzy zostali wyznaczeni do wykonywania czynności z mężczyzną, a więc mieli mieć z nim bezpośredni kontakt, ubrali się w specjalne kombinezony. – Wszystkie patrole, które znajdowały się na terenie miasta szukały mężczyzny, a osobny patrol miał go zatrzymać i przekazać pod opiekę lekarzy – wyjaśnia Gruca. W Pogotowiu czekała też specjalna karetka „covidowska” która transportuje pacjentów zakażonych koronawirusem.
Mężczyzna próbował już uciekać wcześniej. Nie on jedyny
– Ten pacjent od dłuższego czasu jest u nas leczony i podejmował już kilka prób ucieczki, dotąd bezskutecznych – przyznaje Super Nowościom Łukasz Wais, prezes Centrum Medycznego w Łańcucie. – Personel zauważył go jak samowolnie opuszcza szpital i niezwłocznie zadzwonił na policję – dodaje.
Poszukiwania trwały niecałe 4 godziny. Mężczyzna został zauważony przez jeden z patroli przed godz. 12. – Został odnaleziony na obrzeżach Łańcuta – potwierdza rzecznik łańcuckiej policji. – Na miejsce udał się patrol specjalny w pełnym zabezpieczeniu i karetka, którą wezwaliśmy. Mężczyzna był spokojny, nie próbował uciekać przed policjantami. Został przetransportowany do szpitala. Z tego co wiemy, poruszał się bocznymi ulicami miasta.
A czy miał z kimś kontakt? Pytamy o to w łańcuckim sanepidzie, który prowadzi już w tej sprawie dochodzenie epidemiologiczne. – Na tą chwilę mamy informacje, że z nikim się nie kontaktował, nie wchodził do sklepów, ani do innych miejsc użyteczności publicznej. Nikomu nie zagroził – potwierdza Super Nowościom Anna Skóra, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Łańcucie.
W piątek wczesnym popołudniem prezes Wais potwierdził nam, że mężczyzna jest już z powrotem na oddziale zakaźnym łańcuckiej placówki. – Prób opuszczenia szpitala było już wiele –komentuje Super Nowościom. – Ten mężczyzna jest pierwszą osobą, której udało się skutecznie wyjść poza obręb placówki. W szpitalu obowiązują procedury bezpieczeństwa, ale nasza placówka nie ma charakteru zamkniętego. Dzięki szybciej reakcji pacjent znajduje się już z powrotem pod naszą opieką – kończy prezes Wais.
Konsekwencje mogą być bardzo surowe
– Osoby, które wiedząc, że są zarażone opuszczają szpitalny oddział czy miejsce izolacji, postępują wyjątkowo nieodpowiedzialnie – komentuje podinsp. Marta Tabasz – Rygiel rzeczniczka podkarpackiej Policji – Poprzez kontakt z przypadkowymi osobami mogą narazić ich na zakażenie – dodaje. Konsekwencje za takie postępowanie są bardzo surowe. – Kodeks karny przewiduje, że osobie, która sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie choroby zakaźnej grozi nawet do 8 lat więzienia. Możliwe są też wysokie kary pieniężne, sięgające 30 tysięcy złotych. O tym decyduje inspekcja sanitarna – mówi Tabasz-Rygiel.
Katarzyna Szczyrek



One Response to "Pacjent z koronawirusem uciekł ze szpitala"