Pacjentka nękała bioenergoterapeutę

- To bardzo nietypowa sprawa - mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy. - Kobieta nękała sowiego bioenergoterapeutę, bo czuła się od niego energetycznie uzależniona. Fot. Artur Getler
– To bardzo nietypowa sprawa – mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy. – Kobieta nękała sowiego bioenergoterapeutę, bo czuła się od niego energetycznie uzależniona. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Nietypowa historia – „Przyczepił” ją energetycznie więc…

W prokuraturze zakończyła się nietypowa sprawa, której bohaterami są Lucyna K. (58l.) z Dębicy i emeryt – bioenergoterapeuta z Zamościa. Kobieta od 2005 roku nękała uporczywymi telefonami mężczyznę do tego stopnia, że w końcu zgłosił on sprawę do prokuratury.

Bioenergoterapeuta prowadził ośrodek rozwoju duchowego. W tym ośrodku pomocy szukała Lucyna K. Kobieta zaczęła korzystać z usług rozwoju duchowego w 1995 roku. Leczyła równolegle u lekarzy, przyjmowała przepisane leki m. in. na nerwicę, jednak, jak twierdziła, nic to nie pomagało. Stąd zdecydowała się szukać pomocy bioenergoterapeuty. Jak zeznała kobieta, w 1998 roku od bioenergoterapeuty „uzależniła się energetycznie”.

– Kobieta zeznała, ze nie pomagały jej leki, ale pomagał jej kontakt z pokrzywdzonym – relacjonuje Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy. – Kontakt ten nie musiał być jej zdaniem osobisty, wystarczał nawet telefoniczny. W 2012 roku kobieta kupiła sobie komputer i do kontaktu telefonicznego dołączyła także kontakt mailowy.

Od 2005 roku owo szukanie kontaktu stało się uporczywe. Kobieta wielokrotnie dzwoniła, SMS-owała, mailowała do pokrzywdzonego. Telefony były różne, kobieta prosiła o pomoc, żaliła się, wypłakiwała, czasem natomiast chciała pomilczeć przez telefon. Jak zeznała nawet milczący kontakt jej energetycznie pomagał. Bioenergoterapeuta i jego żona poczuli się osaczeni natarczywymi i nietypowymi próbami kontaktu ze strony Lucyny K.

W pewnym momencie pacjentka poprosiła bioenergoterapeutę, by ją w końcu od siebie energetycznie odczepił. Mimo zapewnień ze strony terapeuty i jego żony, że jest już odczepiona, Lucyna K. nie poczuła tego energetycznego odczepienia i wciąż, łaknąc kontaktu, nadal nękała mężczyznę telefonami.

Prokuratura uznała, że uporczywe nawiązywanie połączeń można uznać za nękanie. – Zdecydowaliśmy jednak o warunkowe umorzenie sprawy – mówi Jacek Żak.

Teraz sprawą zajmie się sąd, który może zgodzić się na wniosek o warunkowe umorzenie. Lucyna K. zeznała jednak ,ze wciąż czuje się energetycznie uzależniona i nie wie, czy będzie w stanie zaprzestać prób szukania kontaktu z bioenergoterapeutą. Jeśli jednak kobieta energetycznie się nie odczepi, wtedy warunkowe umorzenie zostanie odwieszone i sprawa może zakończyć się dla niej wyrokiem.

Artur Getler

5 Responses to "Pacjentka nękała bioenergoterapeutę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.