
Śmierć Jacka Gamrota, znanego lekarza i współtwórcy Oddziału Neurochirurgii w Szpitalu Specjalistycznym w Mielcu, odbiła się szerokim echem w regionie. Jednym z pacjentów zmarłego medyka był Mateusz Materla, mieszkaniec Kolbuszowej, który cudem przeżył wypadek samochodowy. – Pan doktor dał mi drugie życie. Czuję się, jakbym stracił rodzica – podkreślił.
O śmierci Jacka Gamrota Szpital Specjalistyczny w Mielcu poinformował we wtorek (16 bm.). Jednym z pacjentów tego cenionego neurochirurga był Mateusz Materla, 32-letni mieszkaniec Kolbuszowej, który ponad 10 lat temu cudem przeżył wypadek samochodowy. Po wybudzeniu się ze śpiączki nie mógł chodzić. Ale nie poddał się. Po miesiącach walki udało mu się ponownie stanąć na nogi. Mateusz podzielił się swoją historią w materiale wideo. – Pamiętam, jak bardzo ciężko było na początku. Ale jeszcze nigdy się tak nie cieszyłem z tego, że żyję jak teraz. Życie to najcenniejszy dar, jaki otrzymałeś i to całkiem za darmo… Doceń je. Ograniczenia są tylko w naszych głowach – przekonywał w filmie.
Informacja o śmierci Jacka Gamrota poruszyła go jak wielu innym pacjentów medyka.
– Czuję się, jakbym stracił rodzica. Pan doktor dał mi drugie życie. Zawsze był taki uśmiechnięty, kiedy do niego przychodziłem… Operował mnie 8 grudnia 2010 roku. Zawsze lubił żartować. Kilka lat temu zapytałem go, kiedy będę całkiem sprawny. Odpowiedział, że i tak jestem sprawniejszy niż 95 procent społeczeństwa. Nazywał mnie cudem oddziału i jednym ze swoich największych sukcesów zawodowych – napisał na Facebooku. – Mówił mi, że nieraz podaje mój przykład innym pacjentom, jak nie mają motywacji. Zawsze jak u niego byłem i mu opowiadałem, co mi się udało zrobić, cieszył się i gratulował każdego najmniejszego sukcesu. Jest Pan najlepszym lekarzem jakiego znałem. Do zobaczenia, Panie Jacku. Wyrazy współczucia dla rodziny – dodał Mateusz Materla.
Paweł Galek


