Pan Piotr odpalił

Nareszcie! - Zdaje się mówić Piotr Prędota. Napastnik Stali odblokował się w najlepszym momencie. To on, strzelając 4 gole, poprowadził rzeszowian do zwycięstw nad Zniczem i Legionovią. Fot. Wit Hadło
Nareszcie! – Zdaje się mówić Piotr Prędota. Napastnik Stali odblokował się w najlepszym momencie. To on, strzelając 4 gole, poprowadził rzeszowian do zwycięstw nad Zniczem i Legionovią. Fot. Wit Hadło

II LIGA. Biało-niebiescy postarali się o niespodziankę.

Cztery gole i asysta – oto dorobek Piotra Prędoty w dwóch ostatnich meczach. Napastnik Stali poprowadził swój zespół do zwycięstw nad Zniczem i Legionovią, w najlepszym momencie przełamując strzelecką niemoc.

Długo kazał czekać nam na Piotra Prędotę z jesieni, gdy trafiał w kluczowych sytuacjach, ogółem aż 10 razy. Odpalił jednak w najtrudniejszym dla biało-niebieskich momencie. Dzięki napastnikowi rzeszowianie sprawili pod Warszawą miłą niespodziankę. Pokonali zespół, który w 2014 roku zdobył już 24 punkty. Zespół, który niedawno zdemolował na własnym boisku walczącą o awans Pogoń Siedlce aż 5-1.

Nóż na gardle pomaga
Sama wygrana w Legionowie to jeszcze nic. Stalowcy dwa razy odrabiali straty, a na koniec sami zadali zabójczy cios. Trzeba jednak dodać, że uczynili to z pomocą miejscowych. Warto obejrzeć bramki z tego spotkania. Tak koszmarne błędy, jakie popełniali przy wyprowadzaniu piłki spod własnego pola karnego gospodarze, nie przystoją nawet trampkarzom.

– Mieliśmy trochę szczęścia, obrońcy Legionovii dwa razy podali nam piłkę, ale przecież okazję trzeba jeszcze zamienić na gola – podkreślał Piotr Prędota. Dodawał, iż Stal gra lepiej, mając nóż na gardle. – Jakoś tak dziwnie się składa, że jesteśmy wtedy skuteczniejsi – uśmiecha się. O własnej metamorfozie mówi tak: – Długo czekałem na te bramki. Przez głowę przelatywały różne myśli, na szczęście trener we mnie wierzył i wystawiał co mecz. Mam nadzieję, że pójdziemy za ciosem i w środę pokonamy na własnym boisku Olimpię Zambrów – zakończył bohater spotkania.

Rozbroili ich w 5 minut
Warto jeszcze na chwilę zatrzymać się przy samym przebiegu meczu, bo był on niecodzienny. Zaczęło się zgodnie z planem. Kamil Tlaga uciekł Konradowi Husowi i zmieścił futbolówkę w siatce. Jeszcze przed przerwą Prędota trafił po kapitalnym zagraniu Łukasza Jamroza, ale w 59. minucie Marek Lendzion kropnął z wolnego jak na Lidze Mistrzów. Piłka zatrzepotała w „okienku”, taki gol zawsze podcina rywalom skrzydła, ale nie tym razem. Zaledwie 5 minut później rzeszowianie prowadzili! Prędota podał do Jamroza, a następnie sam „główkował” z bliska po świetnej centrze Macieja Maślanego. Jeśli stalowcy podtrzymają skuteczność z ostatnich dni, w przyszłym sezonie zagrają w zreformowanej II lidze.

LEGIONOVIA 2
STAL Rzeszów 3
(1-1)
1-0 Tlaga (24.), 1-1 Prędota (40.), 2-1 Lendzion (59.), 2-2 Jamróz (62.), 2-3 Prędota (64.)
LEGIONOVIA: Matracki – Goliński, Dankowski, Lendzion, Pielak (89. Maciejewski), Tlaga, Romanczuk, Calderon, Stańczyk, Ryndak (88. Tomczyk), Wolski (62. Czerkas, 82. Janusiński).
STAL: Lewandowski – Konrad Hus, Drelich, Bednarczyk, Drożdżal, Lisiecki, Jędryas, Lisańczuk (90. Daszyk), Maślany, Jamróz (87. Szczoczarz) – Prędota (77. Kaźmierowski).

Sędziował Marcin Jasina (Wrocław). Żółte kartki: Drożdżal, Jędryas, Jamróz. Widzów 500.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.