Pan Sławek dozbraja Radomiaka

Na zakończenie 2015 roku Radomiak wygrał w Stalowej Woli, czego nie dokonała jesienią żadna inna drużyna. Fot. Bogdan Myśliwiec
Na zakończenie 2015 roku Radomiak wygrał w Stalowej Woli, czego nie dokonała jesienią żadna inna drużyna. Fot. Bogdan Myśliwiec

PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Rywale naszych drużyn nie próżnują, choć nie wszędzie jest kolorowo.

Pierwsza runda należała do drużyn z Mielca, Puław i Częstochowy. Jednak walki o przedsionek ekstraklasy nie zamierzają odpuszczać w Radomiu i Tychach, gdzie są największe pieniądze.

– Po kilku rozmowach z Markiem Śledziem (dyrektorem sportowym – red.) przekonałem się, że jest duża szansa osiągnięcia czegoś więcej, niż tylko dobra gra w drugiej lidze. Zawsze trzeba wyznaczać sobie nowe cele, w Radomiu mogę je zrealizować i jestem szczęśliwy, że tak to się potoczyło – mówi o przenosinach ze Stali Stalowa Wola do Radomiaka Radosław Mikołajczak. Z naszych informacji wynika, że za jednego z najlepszych bocznych pomocników ligi „Zieloni” zapłacili ok. 20 tysięcy zł. Sięgnęli również po bramkarza z rezerw Lecha Poznań i młodego napastnika Górnika Zabrze. A to nie koniec zbrojeń, bo w mieście nad Mleczną zdecydowanie stawia się na piłkę nożną.

Jedno cacko już jest
Jak na beniaminka, Radomiak osiągnął jesienią wynik więcej niż przyzwoity. Pięć punktów straty do miejsca gwarantującego baraż o I ligę i dziewięć do trzeciego, z którego awansuje się automatycznie, pozwala snuć ambitne plany na drugą część sezonu. – W klubie wszystko jest poukładane. Nie interesuje nas nic, oprócz treningów – podkreślał napastnik David Kwiek, były zawodnik Resovii. O dobre imię Radomiaka dba jego nowy prezes Sławomir Stempniewski, sympatyczny „pan Sławek”, ekspert od spraw sędziowskich w chętnie oglądanym programie Canal Plus „Liga + Extra”. Dyrektor sportowy przez lata pracował w Lechu Poznań, kibice dopisują, a prezydent 220-tysięcznego miasta rozumie, że sport to najskuteczniejsza forma promocji. Do 2018 roku powstać mają w Radomiu najnowocześniejsza hala na Mazowszu (o pojemności 5 tysięcy miejsc; służyć będzie koszykarzom Rosy i siatkarzom Czarnych) i stadion spełniający wymogi ekstraklasy. Miasto przeznaczyło na te cele 138 mln zł brutto. A przecież jedno cacko już stoi – to lekkoatletyczny stadion, na którym swoje mecze rozgrywają III-ligowi piłkarze Broni. Pisanie, że niewiele mniejszy od Radomia Rzeszów, aspirujący do miana metropolii i chcący uchodzić za ośrodek innowacji, szansy rozwoju poprzez sport nie dostrzega, staje się już nudne…

Rzeszowianin „Żubrem”
Jeszcze większymi pieniędzmi i gotowym już stadionem, najnowocześniejszym na Górnym Śląsku, dysponuje GKS Tychy. Tam wyciągnięto wnioski po koszmarnej jesieni, choć postanowiono, że ewolucja przyniesie więcej pożytku od rewolucji. Trener Kamil Kiereś zachował posadę, ale trzech napastników już nie. Damian Szczęsny, Piotr Okuniewicz i Michał Grunt strzelili razem 2 gole, więc z decyzją szefów „Gieksy” nikt nie polemizuje. Bardziej interesujące jest to, kto trafi do zespołu spadkowicza. – Potrzebujemy lepszego bramkarza i skutecznego napastnika. Dla nas wciąż liczy się wyłącznie awans – zapowiedział w rozmowie ze sport.pl Andrzej Dziuba, prezydent Tychów.

Swoje trzy grosze do rywalizacji chce dorzucić Puszcza. „Żubrem” został właśnie Wojciech Reiman, który do Niepołomic trafił z Olimpii Grudziądz. Czytając komentarze w Internecie można wysnuć wniosek, iż były zawodnik Stali Rzeszów od jakiegoś czasu ma problemy z dyscypliną, ale trener Tomasz Tułacz chyba wie, co robi. Puszcza podpisała z 27-latkiem półtoraroczny kontrakt.

Mistrz Polski ma problem
Duże zmiany szykują się w Legionovii. Odszedł m.in. Karol Ziąbski, który na co dzień jest kierowcą warszawskiego MPK i nie był w stanie pogodzić gry w piłkę z obowiązkami zawodowymi. Poza tym II-ligowiec otrzyma od miasta 360 tysięcy zł dotacji. Dużo to czy mało dla drużyny, którą ogląda średnio 200 osób?

Z ciekawszych transferów warto odnotować powrót do Polski z norweskiej trzeciej ligi Łukasza Nadolskiego. Obrońca, który występował przez dwa sezony w Siarce Tarnobrzeg, zasilił Gryf Wejherowo. Klub z Kaszub zamyka tabelę, kiepsko wiedzie się też Polonii Bytom, a może być jeszcze gorzej. Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN ukarała dwukrotnego mistrza Polski ujemnym punktem za nieregulowanie zobowiązań finansowych z zawartych ugód z wierzycielami. Jeśli Polonia do lutego nie wywiąże się z zobowiązań, odjęte zostaną jej kolejne 2 punkty. Wiosną bytomian ratować będzie Ireneusz Kościelniak, który zastąpił na stanowisku trenera Jacka Trzeciaka. Kościelniak ma zaledwie 41 lat, a za sobą pracę w roli asystenta Piotra Piekarczyka w GKS-ie Katowice. Do trudnych sytuacji zdążył już zatem przywyknąć.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.