
BIESZCZADY. Właściciele noclegów, gastronomii, biur podróży, przewodnicy, rękodzielnicy – wszyscy liczą straty.
Branża turystyczna przeżywa ogromny kryzys. Pandemia koronawirusa pozbawiła właścicieli noclegów i gastronomii pieniędzy. Straty idą w setki tysięcy złotych, a przedsiębiorcy z wielkim niepokojem patrzą w przyszłość i przyznają: Tak źle jeszcze nie było!
Bieszczady to od lat jeden z najpopularniejszych kierunków turystycznych dla Polaków, którzy rezerwacje robili z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. W tym roku jest inaczej, a miejsca, które od maja tętnią życiem, są obecnie puste. Nie działają też największe atrakcje turystyczne.
„Bida z nędzą”
Sezon na dobre jeszcze się nie zaczął, a bieszczadzcy przedsiębiorcy już liczą straty i ze strachem patrzą w przyszłość. Pani Bogusława Wojnarowska w gastronomii pracuje od 25 lat. Od 13 prowadzi w Cisnej karczmę. Specjalizuje się w kuchni polskiej, ale na bieszczadzką nutę. W sezonie dziennie obsługuje setki turystów z całej Polski. Teraz lokal jest zamknięty. – Otworzyliśmy tylko na majowy weekend i zaraz zamknęliśmy restaurację – mówi pani Bogusława. – Komu mamy gotować, jak ludzi nie ma? Bieszczady są puste, mamy otwierać restauracje po to, aby nabijać rachunki, a później brać na nie kredyty? Przecież to się mija z celem – dodaje zrezygnowana. Przyznaje, że tak źle jeszcze nie było. – Jest jedna wielka masakra, a i to nawet mało powiedziane – mówi i dodaje, że od marca z powodu pandemii straciła już około 100 tys. zł. Mimo trudnej sytuacji, na razie obeszło się bez zwolnień. – Mamy zgraną ekipę, nie chciałam nikogo zwalniać. Płacę mniejszy ZUS, zamiast 1300 zł, nieco ponad 400 zł. Z niecierpliwością czekamy na decyzję rządu o ponownym otwarciu lokali gastronomicznych, bo jeśli ta sytuacja potrwa dłużej, może być ciężko – przyznaje. Pani Bogumiła ma też domek na wynajem, a w nim cztery pokoje do dyspozycji gości. – Wszystkie wcześniejsze rezerwacje zostały odwołane, nowych chętnych brak – rozkłada ręce. – Obawiam się, że ten sezon możemy już spisać na straty. Jeśli uda nam się zarobić jedną trzecią tego, co w ubiegłym roku, to będziemy szczęśliwi.
Odwołane rezerwacje
Właściciele noclegów od 4 maja ponownie mogą przyjmować gości i powoli próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Daniel Wojtas, właściciel hotelu szacuje, że z powodu pandemii stracił już ponad milion zł. – I to wszystko przez jedną nieodpowiedzialną decyzję rządu – komentuje. Uważa, że zamykanie hoteli było błędem. – Nic to nie zmieniło, a nam wywróciło biznes do góry nogami. Przez 10 lat ciężko pracowaliśmy, aby być w miejscu, w którym jesteśmy. Jak można było na podstawie doniesień prasowych z zagranicy, zamykać gospodarkę i rujnować ludziom życie.? W głowie mi się to nie mieści… – komentuje. Wszystkie rezerwacje trzeba było bowiem odwołać, a pierwsi goście przyjadą tutaj dopiero w najbliższy weekend. – Mamy rezerwacje na 15 pokoi. Turyści powoli dzwonią, ale pytają o rezerwacje na czerwiec. Branża odradza się bardzo powoli, ciężko będzie odrobić to, co straciliśmy. Teraz najważniejsze dla nas, to wyjść na zero, aby nie zamknąć roku na minusie – mówi.
Biura podróży liczą straty
– Do tej pory z powodu anulowanych wycieczek straciliśmy już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Miał to być pierwszy zastrzyk gotówki po okresie zimowym – mówi Anna Buk, właścicielka biura podróży, zajmującego się organizacją w Bieszczadach wycieczek dla klientów indywidualnych i zorganizowanych grup, w tym także szkolnych. – W maju i czerwcu takich wycieczek organizowaliśmy naprawdę sporo. Teraz wszystkie z powodu pandemii zostały odwołane – informuje nasza rozmówczyni, która obecnie przygotowuje nową ofertę. – Turystyka zorganizowana jest w tym momencie uniemożliwiona, dlatego pracujemy nad ofertą, skierowaną do rodzin i małych grup turystów, które mam nadzieję będzie można obsługiwać – dodaje, jednocześnie przekonując: – W tym momencie walczymy przede wszystkim z pandemią strachu. Ludzie nie wiedzą, że taki wypad w Bieszczady jest bezpieczny, czy nie. W odpowiednim czasie ze strony rządu musi pójść jasny przekaz, że turystyka krajowa jest bezpieczna. Tylko to pozwoli nam na ponowne działanie i uratowanie miejsc pracy – podsumowuje Anna Buk.
***
Zmień termin, nie odwołuj!
Aby wesprzeć tysiące osób, które w Bieszczadach utrzymują się z szeroko pojętej turystyki, Mirosław Bieniecki z Fundacji Bieg Rzeźnika zainicjował akcję „Projekt Jadę w Bieszczady #ZmieńTerminNieOdwołuj”. Jej celem jest zachęcenie turystów, aby nie odwoływali rezerwacji w Bieszczadach, a przekładali je na inny termin. W ten sposób wesprą oni bieszczadzkich przedsiębiorców i pomogą im stanąć ponownie na nogi, a być może uratują od bankructwa.
Martyna Sokołowska



9 Responses to "Pandemia pogrąża turystykę"