Panna młoda w drodze na wesele ratowała życie motocyklisty

Pani Katarzyna Rydzowska z mężem i kolegą (z lewej), który pomagał w akcji reanimacyjnej. Fot. Paweł Bialic
Pani Katarzyna Rydzowska z mężem i kolegą (z lewej), który pomagał w akcji reanimacyjnej. Fot. Paweł Bialic

RUDNA MAŁA. Tragiczny wypadek i godna zauważenia postawa panny młodej.

Spokojna, upalna niedziela 29 maja. Znaczna część mieszkańców z Rzeszowa i okolic tego dnia wracała do domów po długim weekendzie. Wśród nich znalazła się para młoda, która jechała uczcić jeden z najważniejszych dni w życiu, czyli swój ślub. Tej niedzieli nie zapomną do końca życia. Panna młoda w białej sukni ślubnej, w kałuży krwi jako jedyna podjęła się reanimacji umierającego motocyklisty.

Skwar i gorąco. Na drodze panuje wzmożony ruch. Samochody ciągną się jeden za drugim. Pomiędzy autami młody, 29-letni motocyklista. Z ustaleń policji wynika, że około godz. 13 w miejscowości Rudna Mała mężczyzna stracił panowanie nad motocyklem i uderzył w skręcający na stację paliw „Marvis” samochód marki Ford Focus. Uderzenie było tak silne, że jego ciało wbiło się w tył samochodu. Ludzie wybiegli na jezdnię, a droga krajowa nr 9 na długi czas została zablokowana.

Z opowieści naocznych świadków wynika, że ludzie stanęli jak wryci. – Trudno opisać to, co widzieliśmy. Wokół stało wielu mężczyzn, żaden z nich nie podjął się akcji ratunkowej. Wszyscy czekali na przyjazd karetki pogotowia – mówi Tomasz Tymański, który tego dnia był jednym ze świadków tragicznego wypadku. – Panna młoda w białej sukni ślubnej rzuciła się na zakrwawioną ulicę i reanimowała mężczyznę. Według mnie, to było niesamowite. Mogła sobie powiedzieć, że dziś jest mój dzień i nic mnie nie obchodzi, a ona brocząc w kałuży krwi, podjęła się resuscytacji – komentuje naoczny świadek.

Nie było chwili do zastanowienia
Udało się nam odszukać bohaterkę. Ze szczegółami opowiedziała nam o całym mrożącym krew w żyłach zdarzeniu. Jej głos w słuchawce telefonu był zdecydowany, tak jak jej działanie podczas niedzielnej akcji. Pani Katarzyna jest skromną osobą i nie chciała zbyt wiele mówić o sobie, ale według nas, jej postawa jest godna zauważenia.

– Gdy tylko zobaczyliśmy, co się wydarzyło, razem z kolegą podbiegliśmy do krwawiącego motocyklisty. Z zawodu jestem ratownikiem medycznym, więc wiedziałam, jak zachować się w takiej sytuacji – mówiła stanowczo Katarzyna Rydzowska, kobieta, która podjęła się reanimacji motocyklisty. – Mój kolega zdjął mężczyźnie kask, ja natomiast zaczęłam uciskać jego klatkę piersiową. Wdrożyliśmy całe postępowanie, ale ewidentnie było widać, że nic z tego nie będzie. Mężczyzna miał zbyt duże obrażenia. Reanimowałam go przez 5 – 10 minut. Następnie podbiegł do mnie strażak i przejął uciski. Wszystko pozostało w rękach Boga – mówi panna młoda. – Niestety, nie udało się uratować mężczyzny, umarł na naszych rękach. Miejmy nadzieję, że nie cierpiał – kończy rozmowę pani Katarzyna.

Dzień po zdarzeniu spotkaliśmy się z panią Katarzyną. Akurat tego dnia była z mężem w Rzeszowie. Nadal była opanowana, w co trudno uwierzyć po tak ciężkich przeżyciach.

Agata Flak

41 Responses to "Panna młoda w drodze na wesele ratowała życie motocyklisty"

Leave a Reply

Your email address will not be published.