Być może zabrzmi to brutalnie, ale z uwagi na to, że codziennie dowiadujemy się o rosnących liczbach zgonów z powodu COVID-19, informacje o czyjejś śmierci nieco nam spowszedniały. A tymczasem niedawno zmarł emerytowany dyrektor biura techniki operacyjnej w CBA. Śmierć nie wybiera i po każdego z nas kiedyś przyjdzie. Co zatem nadzwyczajnego w tym, że zmarł były dyrektor z CBA? Ano – wg niektórych – to, że to właśnie ten pan kierował biurem techniki operacyjnej CBA, gdy jesienią 2017 roku został kupiony system Pegasus. On też odpowiadał za testy systemu, za jego uruchomienie i następnie przez trzy lata nadzorował to, w jaki sposób był on wykorzystywany w codziennej służbie – jak zdradził dziennikarzom TVN24 informator. Niektórzy nie kryją, że odejście na zawsze emerytowanego dyrektora działu w CBA akurat teraz, gdy wszystko wskazuje na to, iż będzie sejmowa komisja śledcza dotycząca inwigilacji przez służby, tchnie im bardzo dziwnym zbiegiem okoliczności. – To mógł być jeden z kluczowych świadków, którzy powinni stanąć przed komisją śledczą, gdy już ona powstanie. Sama komisja nadzwyczajna, która już działa w Senacie, nie ma instrumentów prawnych, by skutecznie wezwać na swoje posiedzenia funkcjonariuszy – zauważył przytomnie były minister spraw wewnętrznych i poseł opozycji Marek Biernacki. A mec. Roman Giertych – przypomnijmy, że inwigilowany przy pomocy Pegasusa – pokusił się o taki wpis w mediach społecznościowych: – Trzymajcie się tam w CBA. Unikajcie spożywania produktów nieznanego pochodzenia. Bardzo chcemy, żebyście mogli zeznawać kto wydawał wam polecenia. Już dzisiaj możecie się do mnie zgłaszać, a wasze spisane zeznania zostaną zabezpieczone. Będziecie bezpieczniejsi – napisał Giertych. Tak naprawdę jednak trudno snuć aż tak dalece idące wnioski, że śmierć byłego dyrektora z CBA akurat teraz nie była przypadkowa. Trudno, bo niewiele o niej wiadomo – rodzina zmarłego nie chce nowiem kontaktować się z aktualnym kierownictwem CBA ani nie udziela żadnych informacji o przyczynie zgonu eksdyrektora. Przyznać jednak trzeba, że sama postać byłego dyrektora działu w CBA już za jego życia była – z braku lepszego określenia – nader ciekawa. A to dlatego, że był on jednym z pierwszych funkcjonariuszy ściągniętych do tworzonego w 2006 roku przez Mariusza Kamińskiego CBA i od początku odpowiadał za pion techniki operacyjnej, czyli za włączanie podsłuchów, kierowanie ekipami dyskretnie śledzącymi rozpracowywanych i wyposażenie w sprzęt agentów CBA działających „pod przykryciem”. Wcześniej pracował w Komendzie Stołecznej Policji. I to właśnie tam miał się dopuścić przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego par. 2, który polega na działaniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na szkodę interesu publicznego. Tak w każdym razie uznali śledczy stawiający mu zarzut. Nie wdając się w szczegóły, były policjant miał „przekręcić” Skarb Państwa na 102 tys. zł. Sprawa wypłynęła w 2008 r., kiedy to już PiS nie rządziło, ale CBA nadal kierował Mariusz Kamiński. Ten nie miał wyjścia i musiał zawiesić dyrektora z zarzutem, a dyrektor odszedł sobie ze służby. Jednak wcale nie na zawsze! Gdy bowiem w 2015 roku wybory wygrała Zjednoczona Prawica, Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik natychmiast „wydobyli z niebytu” byłego dyrektora i ponownie uczynili go szefem biura techniki operacyjnej. Nie przeszkadzał im w tym fakt, że w sądzie już był akt oskarżenia przeciwko temu funkcjonariuszowi – w związku ze wspomnianym „przekrętem” jeszcze w Komendzie Stołecznej Policji, czyli podejrzeniem przejęcia przezeń na własność mieszkania, które służyło do spotkań policjantów ze swoimi tajnymi współpracownikami. Żeby było jeszcze „zabawniej”, latem 2018 roku sąd I instancji uznał dyrektora działu w CBA za winnego zarzucanego mu przestępstwa, jednak kilkanaście miesięcy później sąd II instancji uznał go za niewinnego. Tak czy siak ów dyrektor trwał sobie na stołku aż do czasu, kiedy na jaw wyszła sprawa kasjerki, która ukradła CBA 10 milionów złotych i Ernestowi Bejdzie nie powierzono już na kolejną kadencję funkcji szefa CBA. Wtedy to dyrektor, dziś nieboszczyk, odszedł na – zapewne zasłużoną – emeryturę. Tak, Drodzy Państwo, robi się karierę w państwie PiS – człowiek z poważnym zarzutem korupcyjnym, ba – uznany za winnego w I instancji – kierował kluczowym działem w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Wnioski mogą Państwo wyciągnąć sami …
Redaktor Monika Kamińska



36 Responses to "Państwo PiS – państwo nepotyzmu i bezprawia"